
Byli głodni, to nie ulegało wątpliwości. Krzyczeli obaj ile sił. Nie stać ich było na razie na zbyt wiele, ale mimo wszystko żałosne kwilenie przenikało Henninga da szpiku kości. Dręczyły go straszne wyrzuty sumienia.
Chyba nigdy w życiu szybciej nie wydoił krów. W biegu rzucił śniadanie wygłodniałym zwierzętom – siano krowom, zupę świniom, ziarno kurom i tak dalej. Sprzątanie w oborze i chlewie zostawił na później.
Potem niczym pracowity krasnoludek przebiegł z pełnymi mleka wiadrami przez podwórze do domu.
Uważał, że sprawą najważniejszą jest nakarmienie malców. Zostawił ich jeszcze na chwilę w ciepłych becikach i zajął się przygotowaniem mleka. Podgrzał je i… Co to Saga mówiła? Żeby zmieszać mleko z wodą?
Ale jakim sposobem zdoła ich napoić?
Kiedy siedział na taborecie przy łóżku z kubkiem mleka i próbował łyżeczką wlewać je maleństwom do ust po kropelce, przyszła Line z Eikeby.
Była to chuda kobieta o bladej twarzy, z pewnością dużo młodsza niż na to wyglądała. Każda najmniejsza linia w jej twarzy i w całym ciele opadała w dół. Line nie zachowała niczego, co można by nazwać figurą lub czystymi rysami. Życie wypełnione nieustanną pracą ponad siły i wieczne zmartwienia wyryły głębokie ślady. Mąż Line chciał sprzedać Eikeby ludziom z miasta, którzy wciąż osiedlali się w parafii Grastensholm czy raczej na terenie, który kiedyś parafią Grastensholm był. Ona sama nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia, ale żal, że będzie musiała opuścić dom rodzinny – bo to ona wniosła zagrodę w posagu – był dla niej trudny do zniesienia.
Właściciele Eikeby uważali się zawsze za krewnych Ludzi Lodu. Matka Mattiasa pochodziła przecież stamtąd. Jeśli Ludzie Lodu potrzebowali pomocy w gospodarstwie, zwracali się przede wszystkim do Eikeby. W ciągu ostatniego półwiecza, odkąd Heike sprowadził do Grastensholm ów nieszczęsny szary ludek, sytuacja mocno się skomplikowała. Kiedy jednak Saga zdołała przegonić upiory, mieszkańcy Eikeby ponownie zbliżyli się do Ludzi Lodu. Dokonywało się to powoli, dawały o sobie znać wyrzuty sumienia, że zdradzili „krewnych” na tak długo.
