
Inaczej mówiąc: historia rozwija się w taki sposób, by entropia społeczna nie wzrastała. Drugie twierdzenie Clio. A jak się to ma do czasów Smuty? A te wszystkie czyngis-chany, tamerlany, atylle?
To mikroprzestrzenie historii, mikrofluktuacje. Poza tym, kto wie, może gdyby Temudżyna załatwił w dzieciństwie dyfteryt, na jego miejscu pojawiłby się ktoś, kto utopiłby w płomieniach pół świata…
21.08 Znowu sam. Walczę z krowami jak lew. Każda uciekająca krowa ma wyprostowany ogon, zwisający luźno na końcu. Wygląda to tak, jakby tym ogonem drwiąco robiła „pa, pa”. Muszę powiedzieć, że krowa jest najgroźniejszym stworzeniem na świecie Hunter nie ma racji, mówiąc, że najgroźniejszy jest lampart. Brednie! Zostałem rozgromiony. Uziom zerwały dwa razy, radiostacja nie działa. Dwukrotnie udało mi się obejść buhaja, za trzecim on podszedł od zachodu i nieoczekiwanie znalazł się za moimi plecami. Stał tak trzy metry ode mnie, rył kopytem ziemię, nadstawiał rogi i sapiąc, otwierał paszczę — pewnie okropnie przeklinał…
Ostatni zapisek zrobiono całkiem niedawno:
29.08 Siedzę sam. O skrzynki oparta jest pałka, obok niej piramidka cegieł. Na psychrometrze leży ładownica z zapasem pocisków. Czekam na wroga, ale wróg chyba został pognębiony przez upał, bo nie wychyla się za bardzo, tylko zaciekle czochra o znak triangulacyjny trzeciej klasy…
Wadim wziął długopis, znowu popatrzył na Elbrus i zaczął pisać.
Minął kolejny tydzień, całkiem sympatyczny, gorący i bez deszczu czy gradu, choć rano już widać szron i marznie wysunięty ze śpiwora nos. Mijają godziny, a sen nie przychodzi. Siedzimy na Charbasie, teraz z Timofiejem. Codziennie to samo. Wstajemy, jemy grochówkę i po raz kolejny czytamy stare czasopisma. No i oczywiście dyskutujemy o wszystkim, przechodząc na tematy osobiste. Potem nadchodzi wieczór, zapalamy prymus, zapalamy świece — no i szachy, kakao, i znowu dyskusje o wszystkim, przechodzące na tematy osobiste. Timofiej to dziwny człowiek. Komandor powiedział o nim kiedyś z zadumą: „Ciekawe, swoją drogą, ile „s” jest w słowie „Syszczenko”?
