— Ty wiesz — powiedział N’ton, marszcząc lekko brwi i krzyżując ręce na pochlapanej tunice — że Ruth tak naprawdę nie jest wcale biały.

Jaxom z niedowierzaniem popatrzył na swojego smoka.

— Nie jest?

— Nie. Popatrz na te odcienie brązu i złota na jego skórze, na te falki błękitu i zieleni na jego boku.

— Masz rację! — Jaxom aż zamrugał oczami, zdumiony odkryciem przyjaciela. — Pewnie te kolory stały się dużo, dużo żywsze, kiedy go domyłem do czysta, no i słońce dziś jeno świeci! — Z radością mówił o swoim smoku, o ile tylko znalazł wytrwałego słuchacza.

— On jest… bardziej… w kolorach wszystkich smoków naraz — ciągnął dalej N’ton.

Położył ukosem rękę na silnie umięśnionym barku Rutha, następnie przechylił na bok głowę, wpatrując się w potężny zad. — I jest bardzo proporcjonalnie zbudowany. Może on jest i mały, Jaxomie, ale wspaniały z niego zwierz!

Jaxom westchnął znowu, podświadomie prostując ramiona i wypinając z dumą pierś do przodu.

— Ani nie za gruby, ani nie za chudy, co, Jaxomie? — N’ton dał Jaxomowi kuksańca w ramię, uśmiechając się figlarnie na wspomnienie tych wszystkich okazji, kiedy Jaxom musiał go prosić, by pomógł mu zaradzić kłopotom żołądkowym Rutha.

Jaxom doszedł do błędnego wniosku, że jeżeli uda mu się wepchać w gardziel Rutha odpowiednią ilość jedzenia, to smoczek dorówna wielkością tym smokom, które się razem z nim wykluły. Nic dobrego z tego nie wynikło.

— Czy myślisz, że jest dość mocny, żebym mógł na nim polecieć?

N’ton obdarzył Jaxoma spojrzeniem pełnym namysłu.

— Zastanówmy się. Naznaczyłeś go zeszłego Obrotu na wiosnę, a teraz nastała już pora chłodów. Większość smoków osiąga swój pełny wzrost w czasie pierwszego Obrotu. Myślę, że Ruth nie urósł więcej jak pół dłoni przez ostatnie sześć miesięcy, sądzę więc, że osiągnął już swój pełny wzrost: Hej, słuchaj no — N’ton zareagował na smutne westchnienie Jaxoma — on o pół głowy przerasta wszystkie biegusy, czyż nie? A ty nie jesteś wagi ciężkiej, jak ten tam Dorse.



2 из 452