
— Latanie to inny rodzaj wysiłku, prawda?
— Prawda, ale skrzydła Rutha są w stosunku do jego ciała wystarczająco duże, by utrzymać go podczas lotu…
— Więc on jest prawdziwym smokiem?
N’ton wbił oczy w Jaxoma. Potem położył Męce na ramionach chłopca.
— Tak, Jaxomie, Ruth jest prawdziwym smokiem, mimo że o połowę mniejszym od innych! I dowiedzie tego dzisiaj, kiedy poleci z tobą! A więc zabierajmy się z powrotem do Warowni. Musisz się wystroić, żebyś był równie piękny jak on!
— Chodź, Ruth!
Wolałbym posiedzieć tu na slońcu, odparł Ruth, podchodząc do Jaxoma. Jego ruchy były pełne wdzięku, gdy stąpał dotrzymując kroku swemu przyjacielowi i Przywódcy Weyru Fort.
— Na naszym dziedzińcu też będziesz miał słońce, Ruth zapewnił go Jaxom, opierając lekką dłoń na łbie zwierzęcia, świadom radosnego błękitnego odcienia, jaki przybrały lekko wirujące, fasetkowe oczy smoka.
Kiedy szli dalej w milczeniu, Jaxom podniósł oczy na imponującą ścianę skalną, będącą Warownią Ruatha, drugim pod względem wieku miejscem zamieszkiwanym przez ludzi na Pernie. Będzie to jego Warownia, kiedy osiągnie pełnoletność albo, kiedy jego opiekun, Lord Lytol, były czeladnik tkacki, a także smoczy jeździec, zdecyduje, że jest już wystarczająco mądry. Lordowie Warowni będą musieli w końcu zaakceptować fakt, że nieumyślnie Naznaczył na wpół wyrośniętego smoka. Jaxom westchnął, pogodziwszy się już z faktem, że nigdy nie pozwolą mu zapomnieć tej chwili.
Nie żeby chciał zapomnieć, ale Naznaczenie Rutha było przyczyną przeróżnych kłopotów dla Przywódców Weyru Benden, F’lara i Lessy, dla Lordów Warowni i dla niego samego, ponieważ nie wolno mu było zostać prawdziwym smoczym jeźdźcem i mieszkać w Weyrze. Musiał pozostać Lordem Warowni Ruatha, bo inaczej wszyscy młodsi synowie wszystkich ważniejszych Lordów, rozpoczęliby walkę na śmierć i życie, żeby zająć to stanowisko.
