Najstarszy z obecnych, Greyhald Spold z Pradawnych i Jedynie Oryginalnych Mędrców Nieprzerwanego Kręgu, oparł się ciężko o swą rzeźbioną laskę i tymi słowy przemówił:

— Pospiesz się trochę, Weatherwax. Nogi mi cierpną. Galder, który przerwał jedynie dla wywołania efektu, spojrzał spode łba.

— Dobrze więc. Będę się streszczał.

— Znakomicie.

— Wszyscy szukaliśmy rady w sprawie wydarzeń dzisiejszego ranka. Czy jest między nami ktoś, kto ją otrzymał?

Magowie zerkali na siebie spod oka. Nigdzie — poza bankietami na zjazdach związków zawodowych — nie spotyka się takiej wzajemnej nieufności i podejrzliwości jak na zebraniach wyższych stopniem czarnoksiężników. Było jednak oczywiste, że dzień nie przyniósł sukcesów. Rozmowne zwykle demony, przywołane pospiesznie z Piekielnych Wymiarów, spoglądały lękliwie i cofały się, gdy je wypytywano. Magiczne zwierciadła pękały. Z kart tarota w nie wyjaśniony sposób znikały obrazki. Mgła wypełniała kryształowe kule. Nawet fusy herbaty, pogardzane zwykle jako zbyt frywolne i niegodne uwagi, kleiły się do siebie na dnach filiżanek i odmawiały wszelkich ruchów.

Krótko mówiąc, zebrani magowie trafili w ślepy zaułek. Rozległy się przeczenia.

— Proponuję zatem, byśmy dokonali Rytuału AshkEnte — rzekł dramatycznym tonem Galder.

Musiał przyznać, że oczekiwał żywszej reakcji, czegoś w rodzaju „Nie, tylko nie Rytuał AshkEnte! Człowiek nie powinien mieszać się do takich rzeczy!”

Tymczasem zabrzmiał ogólny pomruk aprobaty.

— Niezły pomysł.

— Brzmi rozsądnie.

— No, to do roboty.

Trochę rozczarowany Galder wezwał procesję młodszych magów, którzy wnieśli do holu rozmaite czarodziejskie przyrządy.

Wspomniano już, że bractwem magów wstrząsały w tym czasie dyskusje na temat metod praktykowania czarów.

Szczególnie młodsi magowie powtarzali, że sztuka czarnoksięska powinna zmienić swój wizerunek. Dość już zabaw z kawałkami wosku i kości. Należy wszystko odpowiednio zorganizować, uruchomić programy badawcze i trzydniowe konferencje w dobrych hotelach, gdzie uczestnicy mogliby wygłaszać referaty, takie choćby jak „Dokąd zmierza geomancja” albo „Rola butów słedmiomilowych w społeczeństwie opiekuńczym”.



19 из 193