
Dostałby szlaban, aż umarłby ze starości.
– Przestań się przejmować. – Gage, z diabelskim błyskiem w oku, przełożył plecak z jednej ręki do drugiej. – Wszystko jest spoko.
– Nie przejmuję się. – Mimo to Cal i tak podskoczył, gdy spomiędzy drzew wyleciała duża sójka i wydała w powietrzu poirytowany krzyk.
ROZDZIAŁ 02
Staw Hester był miejscem zakazanym w świecie Cala i dlatego zupełnie nie mógł mu się oprzeć.
Staw, pełen brązowej wody, zasilany przez kręty strumień Antietam i ukryty w głębokim lesie, był podobno nawiedzany przez Szaloną Pielgrzymkę, która utopiła się tu dawno temu.
Cal słyszał, jak matka mówiła o chłopcu, który za jej dzieciństwa utonął w sadzawce, co według Logiki Mamy stanowiło powód numer jeden, by absolutnie zabronić synowi pływania w Stawie Hester. Podobno duch chłopca także tu straszył, czaił się pod wodą i tylko czekał, by schwycić jakieś dziecko za kostkę i pociągnąć na dno, żeby mieć się z kim bawić.
Cal pływał już dwukrotnie tego lata w stawie, oszołomiony podnieceniem i strachem. I za każdym razem mógł przysiąc, że czuł na kostce muśnięcie kościstych palców.
Na skraju wody czuwała zwarta armia tataraku, a wokół stromych brzegów rosły kępy dzikich pomarańczowych lilii, które tak bardzo lubiła jego mama. Na kamienistym zboczu rozkładały się wachlarze paproci i cierniste krzaki jeżyn, a ich dojrzałe owoce plamiły palce czerwonawą purpurą, wyglądającą jak krew.
Ostatnim razem, gdy tu byli, Cal widział czarnego węża pełznącego w górę po zboczu tak zwinnie, że niemal nie dotykał liści paproci.
Fox wrzasnął, rzucił plecak, w kilka sekund zrzucił buty, koszulę i dżinsy i popędził do wody niczym strzała, nie przejmując się wężami, duchami ani niczym, co mogłoby czyhać pod powierzchnią brunatnej wody.
– Chodźcie, mięczaki! – Podskakiwał w mętnej wodzie jak foka. Cal usiadł, zdjął adidasy i starannie wepchnął skarpetki do środka. Fox nurkował i chlapał, ale Gage stał bez ruchu, patrząc na wodę.
