
– Ach… – Też popatrzyła na swoje wysokie botki. – Strzał w dziesiątkę. Masz dobre oko.
– Poczekaj. – Poklepał ją po ramieniu. – Zaraz wracam. Popatrzyła za nim ze zmarszczonymi brwiami, po czym przeniosła wzrok na Foxa.
– On chyba nie przyniesie mi butów do kręgli?!
– O tak, właśnie to zrobi. Zakpiłaś z tradycji, która – jak ci opowie, jeśli dasz mu choć najmniejszą szansę – miała swój początek pięć tysięcy lat temu. Potem objaśni ci jej ewolucję i tak dalej, i tak dalej.
– O rany. – Quinn tylko tyle zdołała wykrztusić. Cal przyniósł jedną parę brązowo – kremowych butów i drugą, większą, która najwyraźniej należała do niego.
– Tor piąty jest wolny. Chcesz zagrać, Fox?
– Niestety, muszę skończyć podsumowanie. Może następnym razem. Do zobaczenia, Quinn.
Cal wepchnął buty pod ramię, wziął Quinn za rękę i ściągnął ją ze stołka.
– Kiedy ostatni raz grałaś w kręgle? – zapytał, prowadząc ją do pustego toru.
– Chyba jak miałam czternaście lat. Zbiorowa randka, która nie poszła najlepiej, bo obiekt moich westchnień, Nathan Hobbs, nie mógł oderwać wzroku od bezustannie chichoczącej i nad wiek rozwiniętej Missy Dover.
– Nie możesz pozwolić, żeby zawód miłosny zepsuł ci zabawę.
– Ale gra w kręgle też mi się nie podobała.
– To było wtedy. – Cal posadził ją na drewnianej ławce i sam przysiadł obok. – Dziś będzie lepiej. Rzucałaś kiedykolwiek?
– Wciąż mówimy o kręglach? Nie.
– To dziś rzucisz, a nie ma nic lepszego niż pierwszy rzut kulą.
– Nawet seks z Hugh Jackmanem? Przestał wiązać buty i popatrzył na nią.
– Spałaś z Hugh Jackmanem?
– Nie, ale założę się o każdą sumę, że – przynajmniej dla mnie – seks z Hugh Jackmanem bije na głowę radość ze zbicia dziesięciu kręgli jednym rzutem.
– Dobrze. A ja jestem gotów się założyć… powiedzmy o dziesięć dolarów, że jak już rzucisz, to zmienisz zdanie.
– Po pierwsze, jest wysoce nieprawdopodobne, że w ogóle trafię kulą w tor, a po drugie, mogłabym skłamać.
