— Zajęcia łączone nie podlegają wydziałowym przepisom o specjalizacji.

— Zgadza się, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Obaj dość dobrze o tym wiemy. W ciągu tego czasu stało się oczywiste, że pańskim zamiarem jest zachować status studenta dziennego i nigdy nie zrobić dyplomu.

— Nigdy tego nie mówiłem.

— Przyznanie się jest zbędne, panie Cassidy. Dokumenty mówią same za siebie. Kiedy już pan spełnił wszystkie wymagania ogólne, stosunkowo łatwo było panu uniknąć ukończenia studiów przez okresowe zmienianie specjalizacji i narzucanie sobie kolejnego zestawu wymagań specjalnych. Jednak po pewnym czasie zaczęły one na siebie zachodzić. Wkrótce musiał pan zmieniać zajęcia co semestr. Rozumiem, że przepis dotyczący obowiązkowego ukończenia studiów po zaliczeniu specjalizacji wydziałowej został wydany wyłącznie z pańskiego powodu. Zrobił pan wiele uników, ale tym razem nie ma już na nie miejsca. Czas ucieka, zegar wybije godzinę. To ostatnia rozmowa tego rodzaju, jaką pan odbywa w życiu.

— Mam nadzieję. Przyszedłem tylko po podpis na karcie.

— Zadał mi pan także pytanie.

— Tak, ale widzę, że jest pan zajęty i nie chcę pana męczyć.

— Ależ bardzo proszę. Jestem tu po to, żeby odpowiadać na pańskie pytania. Dodam jeszcze, że kiedy dowiedziałem się o pańskiej sprawie, byłem naturalnie ciekaw przyczyn pańskiego szczególnego zachowania. Kiedy zaproponowano mi zostanie pańskim opiekunem, postawiłem sobie za cel dowiedzieć się…

— „Zaproponowano”? To znaczy, że robi to pan z wyboru?

— W dużym stopniu. Chciałem być tym, który pana pożegna, który skieruje pana na drogę do rzeczywistego świata.

— Gdyby zechciał pan podpisać moją kartę…

— Jeszcze nie, panie Cassidy. Chciał pan wiedzieć, dlaczego pana nie lubię. Gdy będzie pan stąd wychodził — drzwiami — będzie pan już wiedział. Przede wszystkim udało mi się tam, gdzie nie powiodło się moim poprzednikom. Przede wszystkim znane mi są warunki testamentu pańskiego wuja.



6 из 179