– Ze słów sikory wynika,Że zięba już od miesiąca,Po prostu jest konająca.Słowik wróblowi polecił,By trumnę dla zięby sklecił.Rzekł wróbel do drozda: – Droździe,Do trumny przynieś mi gwoździe.Stąd dowiedziała się wrona,Że zięba na pewno kona.A zięba nic nie wiedziała,Na dębie sobie siedziała,Aż jej doniosły żołędzie,Że koncert się nie odbędzie,Gdyż zięba właśnie umarłaNa ciężką chorobę gardła.
Kwoka
Proszę pana, pewna kwokaTraktowała świat z wysokaI mówiła z przekonaniem:– Grunt – to dobre wychowanie!Zaprosiła raz więc gości,By nauczyć ich grzeczności.Osioł pierwszy wszedł, lecz przy tymW progu garnek stłukł kopytem.Kwoka wielki krzyk podniosła:– Widział kto takiego osła?!Przyszła krowa. Tuż za progiemZbiła szybę lewym rogiem.Kwoka, gniewna i surowa,Zawołała: – A to krowa!Przyszła świnia prosto z błota.Kwoka złości się i miota:– Co też pani tu wyczynia?Tak nabłocić! A to świnia!Przyszedł baran. Chciał na grzędzieSiąść cichutko w drugim rzędzie,Grzęda pękła. Kwoka, wściekła,Coś o łbie baranim rzekłaI dodała: – Próżne słowa,Takich nikt już nie wychowa,Trudno… Wszyscy się wynoście!No i poszli sobie goście.Czy ta kwoka, proszę pana,Była dobrze wychowana?
Jajko
Było sobie raz jajko mądrzejsze od kury.Kura wyłazi ze skóry,Prosi, błaga, namawia: – Bądź głupsze!Lecz co można poradzić, kiedy ktoś się uprze?Kura martwi się bardzo i nad jajkiem gdacze,