
– Będzie musiała długo poczekać. Robert bardzo sobie chwali kawalerski stan. Mieszkanie w Londynie, dobry samochód w garażu i piękna dziewczyna na każde skinienie… Nie zamieni tego wszystkiego na domek na przedmieściach, codzienne dojazdy kolejką i bezsenne noce przy łóżeczku dziecka.
George postanowił wrócić do interesującego go tematu.
– Właśnie dlatego tak skromnie się ubierasz, gdy idziesz z nim na lunch?
Do licha, George Latimer był naprawdę inteligentny!
– Jesteśmy przyjaciółmi, George – rzekła tonem usprawiedliwienia. – Dobrymi przyjaciółmi. I nie chcę, by pomylił mnie z innymi swoimi dziewczynami.
Jednak Daisy nie czuła się w tej chwili zbyt swobodnie, ponieważ George Latimer ani na chwilę nie spuszczał z niej wzroku.
– Może zaparzę herbatę? – zaproponowała, chcąc skierować jego myśli w inną stronę. – A potem przejrzymy razem katalog kolekcji. Przypuszczam, że czekałeś z tym na mnie?
– Och, tak! – George spojrzał z roztargnieniem na dużą, lakierowaną broszurę. – Na aukcji będzie znakomita kolekcja porcelany. Chciałbym, abyś pojechała tam we wtorek i przyjrzała się jej z bliska. Wiesz, czego poszukuję… A ponieważ będziesz reprezentować galerię i z pewnością nie spotkasz tam Roberta Furnevala, będę wdzięczny, jeśli włożysz ten czerwony kostium z krótką spódnicą. Bardzo ładnie w nim wyglądasz.
– Nie zdawałam sobie sprawy, że tak interesujesz się moimi strojami, George – odcięła się.
– Jestem mężczyzną. A poza tym lubię piękne rzeczy. Czy masz jakieś buty na wysokim obcasie? Postaraj się wyglądać tak, żeby jak najbardziej rozpraszać konkurencję- dodał z uśmiechem.
– Jestem zaszokowana, George! To najbardziej szowinistyczna wypowiedź, jaką kiedykolwiek słyszałam. – A po chwili dodała: – Wiesz, widziałam ostatnio fantastyczne pantofle Jimmy'ego Choo. Czy mogę kupić je na koszt firmy?
– Ale tylko wtedy, kiedy mi obiecasz, że włożysz je na następny lunch z Robertem Furnevalem.
