
– Skąd ta pewność pani, że podejrzana zajmowała się wyłącznie znaczkami?
– Ze spisu, który dostałam. To była duża robota, musiała porównywać specyfikację nieboszczyka ze stanem faktycznym i z katalogiem, i zrobiła to, bo wiedziała, że ja sprawdzę. Zajęcie na dwa dni, nie tylko na jeden. Na nic więcej nie mogła mieć czasu, a nie zrobiła tego wcześniej, bo już wiem, że zaraz pan mnie o to spyta, ponieważ nie mogła przewidzieć zaproszenia na ślub przyjaciółki i spaskudzenia sobie wyjazdu. To znaczy, ściśle biorąc, nie mogła przewidzieć, że ja jej ten wyjazd spaskudzę.
– To znaczy, dla jeszcze większej ścisłości – upewnił się nadkomisarz – że ta wizyta u denatki i pobyt u niej nastąpiły z pani inicjatywy?
– Nawet na moje bardzo usilne życzenie. Grażynka jest ustępliwa.
– A co pani właściwie tak na tym zależało? I dlaczego nie mogła pani sama się tym zająć?
Z ciężkim westchnieniem opisałam im wszystkie trudności, jakie były moim udziałem od chwili uzyskania wieści o kolekcji nieboszczyka Fiałkowskiego, który, jak na moje potrzeby, umarł zbyt wcześnie. Z siostrą nikt, z wyjątkiem Grażynki, nie potrafił się dogadać, mnie zaś korciły nadzieje. Może ma coś, czego szukam i co mi jest potrzebne? No i proszę, wnioskując ze spisu, ma rzecz dla mnie bezcenną, chętnie to odkupię od spadkobiercy.
– A propos – dodałam żywo. – Czy spadkobierca już się znalazł? Podobno to jakiś siostrzeniec?
– Owszem – przyznał prokurator po chwili milczenia i trochę niechętnie. – W korespondencji znaleźliśmy życzenia, od niego, ale zanim będzie mógł dysponować spadkiem, upłynie dużo czasu…
– Wiem – przerwałam. – Postępowanie spadkowe i tak dalej. Testamentu zapewne nie było?
I nagle uświadomiłam sobie, że moje ustawiczne wpadanie im w słowa wywołuje w panach śledczych rosnącą irytację i opór. Pisała coś Grażynka w swoim liście o moich, pożal się Boże, talentach dyplomatycznych…? Wykazuję tu właśnie uzdolnienia zgoła epokowe, należało robić z siebie idiotkę i patrzeć na nich z czcią i podziwem, za chwilę przestaną ze mną rozmawiać i poszczują mnie psami. Nie zdziwię się zbytnio.
