Prawda musiała mi się objawić, nie miałam już nic do stracenia, mogłam jedynie ponowić atak na siebie, lecz byłam ciekawa, co naprawdę się wydarzyło, Ciągle tego nie wiedziałam.

Była to jedyna sprawa, która wtedy trzymała mnie przy życiu. Teraz już musiałam się dowiedzieć.

Stałam na jednokierunkowej drodze, każdy fałszywy krok mógł doprowadzić do upadku w przepaść, powrót w nieświadomość mógł zamienić mnie w słup soli. Nie mogłam się już oglądać za siebie, mogłam podążyć w głąb wspomnienia, w nieświadomość, przywołać obrazy, które zapamiętałam.

Istniały obszary świadomości, których istnienia stale zaprzeczałam, stąd brało się zniewolenie, poczucie, że jest coś, nad czym zupełnie nie panuję i nie potrafiłam tego nazwać. Nie wiedziałam, co zapisuję, jaki sens ma dziennik;

Światło, gwiazdy, brak snu. Niepokój dłoni, palców, stopy, przesuwanie szczęką ból między żebrami. Noc, noc, ciemność myśli.

Zaczęły mnie „atakować” sny, powracał w nich stale motyw 13, 14 roku życia. Zastanawiałam się, dlaczego tak się działo, co wtedy się wydarzyło w moim życiu. Początek buntu?

Dlaczego te daty były aż tak ważna dla podświadomości. Pozornie wiedziałam, co się ze mną działo, przypominałam sobie jakieś fragmenty zachowań, ale nie potrafiłam ułożyć w całość skomplikowanej łamigłówki życiorysu.

Nie wiem, jak poradzę sobie z kłębowiskiem emocji. Wszystko wychodzi jak z rozprutego gwałtownym cięciem wora – cała obrzydliwość podświadomości.

Czułam, że nie tylko w sobie znajdę odpowiedź, coś mnie popchnęło do czytania Biblii, której nie znałam. Doszłam do Księgi Wyjścia i odłożyłam tekst. Co za symbolika, i ja stałam u progu przejścia w inny wymiar przeżywania świata. Śniły mi się zaślubiny z morzem czyli pakt z nieświadomością.

Czy milczenie moje zakończy się katastrofą? Wtedy byłam u kresu, czy teraz oddalił się?

Czy jakąś potajemną ścieżką jestem bliżej niego? Straszliwej siły, która wciąż wciąga.



16 из 147