
Szatana też nie udało się wygonić. Miałam przynajmniej z kimś pogadać.
Chciałam umrzeć.
Jednak Bóg miał inne zamiary wobec mnie. Miałam jakąś misję do spełnienia, tu, na Ziemi, i czekałam kiedy się odezwie. Przyszedł do mnie i zabronił odchodzić bez Jego woli.
Wszystko miało swoje znaczenie. Nawet cierpienie kiedy inni cierpiący pytali – dlaczego ja. Nie potrafili odczytać sensu swego cierpienia. Mnie też nie rozumieli, a więc w końcu zamilkłam.
Była niczyja.
Rozdział I
To zdarzyło się naprawdę. Ból, który porusza swe jądro do granic wytrzymałości, otwiera się, rozpływa, demaskuje prawdziwe oblicze.
Żyłam w nieświadomości przez 32 lata mego istnienia i dane mi było ponownie narodzić się, ujrzeć prawdę o sobie i mojej rodzinie. Tak niewiele pamiętam z mego życia, wszystko było zamazane chorobliwym oglądaniem rzeczywistości, obroną przed ostateczną utratą siebie, dlatego cały obraz był zafałszowany i taką mnie znali różni ludzie, nie przeczuwając prawdziwej tragedii, która się we mnie rozgrywała. Na szczęście prowadziłam dziennik, który dopiero po przebudzeniu potrafiłam odczytać. Nie wiedziałam, co zapisuję, realność zlewała się z fantazjami, rojeniami, halucynacjami, które były tak namacalne, że stały się w końcu jedynym rzeczywistym światem, w którym potrafiłam się poruszać. Powoli moja świadomość otwierała się jak skorupa zbyt twardego orzecha, pękała, ukazywała fragmenty wnętrza, z początku rozsypane i niepewne, po to, by stać się całością.
Przez cztery miesiące analizy udało mi się dojść do przyczyn i skutków wszelkich zdarzeń.
Udało mi się to dopiero, kiedy ostatecznie uderzyłam w siebie, zaplanowałam podświadomie misternie swoje odejście stąd, nie wiedząc, co robię i dlaczego tak postępuję.
Nie potrafiłam zwrócić się wtedy o pomoc do kogokolwiek, tak doskonale nie rozumiałam siebie. Nie mogłam nikomu opowiedzieć o swoich problemach, bo nie wiedziałam, jakimi one są. Gdzieś tam na poboczach świadomości wyczuwałam, że się topię, ale to nie wystarczało, by dokonać zmiany. I prawie by mi się udało umrzeć w całkowitej nieświadomości.
