III

Kwadrans później w cztery osoby zeszli po głównych schodach do pracowni na parterze, gdzie mieli obserwować pierwsze zajęcia praktyczne tego dnia. Wcześniej podano kawę w saloniku siostry przełożonej, zajmującej mieszkanie w jednej z wież, gdzie pannie Beale została przedstawiona dyrektorka szkoły, panna Hilda Rolfe, i chirurg, doktor Stephen Courtney-Briggs. Znała oboje ze słyszenia. Obecność panny Rolfe była konieczna i oczekiwana, ale zdziwiło ją nieco, że doktor Courtney-Briggs był gotów poświęcić tyle swojego cennego czasu na inspekcję. Przedstawiono go jako wiceprzewodniczącego Szpitalnego Komitetu ds. Edukacji Pielęgniarek i spodziewała się raczej spotkać go wraz z innymi członkami komitetu podczas podsumowującej dyskusji pod koniec dnia. Nieczęsto się zdarzało, by znany chirurg uczestniczył w lekcji, toteż jego zaangażowanie w sprawy szkoły było godne podziwu.

Szli ramię w ramię szerokim, wyłożonym drewnianą boazerią korytarzem i panna Beale czuła się jak przestępca pod eskortą dwóch rosłych strażników. Courtney-Briggs, który szedł po jej lewej stronie, pachniał intensywnie płynem po goleniu. Ten zapach przebijał się nawet przez przenikliwą woń środka dezynfekującego, kawy i pasty do czyszczenia mebli. Było to zdumiewające, ale przyjemne. Siostra przełożona, najwyższa z całej trójki, maszerowała w statecznym milczeniu, ubrana w służbowy uniform, szarą, gabardynową suknię, zapiętą po szyję i wykończoną u góry i przy mankietach białym rąbkiem. Jasne, słomiane włosy, które niemal zlewały się z jej kolorem cery, miała ściągnięte do tyłu nad wysokim czołem i schowane pod ogromnym, muślinowym trójkątem, zachodzącym na kark.



10 из 296