
Harper przerwała swój nudny, choć zdumiewająco kompetentny wykład i spytała:
– Chodzi o butelkę z takim mlecznym płynem? Była tam wczoraj po kolacji.
– To dawno temu. Czy któraś z was korzystała dziś rano z tej łazienki?
Żadna się nie przyznała. Popatrzyły po sobie w milczeniu.
W tym momencie drzwi się otworzyły. Weszła siostra przełożona i cicho zamknęła je za sobą. Dał się słyszeć szelest wykrochmalonego materiału i bliźniaczki zsunęły się z biurka, stając na baczność. Diana Harper podniosła się ociężale z fotela. Wszystkie zwróciły się w kierunku panny Taylor.
– Dzieci – zaczęła i ten niespodziewany, łagodny zwrot powiedział im prawdę, jeszcze zanim przemówiła. – Dzieci, Heather Pearce umarła kilka minut temu. Nie wiemy jeszcze jak ani dlaczego, ale kiedy dzieje się coś tak niewytłumaczalnego, musimy wezwać policję. Sekretarz szpitala właśnie to robi. Musicie być dzielne i rozsądne, i jestem pewna, że mogę na to liczyć. Do przyjazdu policji będzie lepiej, żebyśmy nie rozmawiały o tym, co się wydarzyło. Weźcie swoje podręczniki i panna Goodale zaprowadzi was do mojego salonu. Poproszę, żeby przyniesiono wam na górę mocną, gorącą kawę. Zrozumiałyście?
Rozległ się cichy, zbiorowy szept:
– Tak, proszę siostry.
Panna Taylor zwróciła się do panny Beale:
– Bardzo mi przykro, ale to oznacza, że pani też będzie musiała tu poczekać.
– Oczywiście, doskonale rozumiem.
Ich oczy spotkały się ponad głowami studentek w wyrazie ogłuszenia i milczącego współczucia.
Ale panna Beale była nieco przerażona, przypomniawszy sobie później, jak banalna i nieistotna była jej pierwsza myśl: to chyba najkrótsza inspekcja w historii. Co powiem Naczelnej Radzie Pielęgniarskiej?
V
Parę minut wcześniej cztery osoby w sali ćwiczeń wyprostowały się i spojrzały po sobie, pobladłe i wyczerpane. Heather Pearce nie żyła. Była martwa według wszelkich kryteriów, prawnych i medycznych.
