– Halo – odezwał się z wyczuwalnym drżeniem w głosie.

– Mówi Taylor Cabot. Mamy problem.

Raymond znieruchomiał, zmarszczył tylko brwi.

Taylor streścił w kilku słowach historię Carla Franconiego i rozmowę z Kevinem Marshallem.

– Ta operacja to twoje dziecko – wypomniał poirytowany Taylor. – Ostrzegam cię, to w całej naszej działalności jedynie drobna inicjatywa. W razie kłopotów zwinę cały ten interes. Nie chcę mieć złej prasy, więc zajmij się tym.

– Ale co ja mogę zrobić – nieśmiało zaprotestował Raymond.

– Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia. Ale lepiej coś wymyśl, i to szybko.

– Według mnie sprawy nie mogłyby iść lepiej – zauważył jakby mimochodem Raymond. – Właśnie dzisiaj miałem kontakt z lekarką z Los Angeles, która zajmuje się gwiazdami filmu i biznesmenami z Zachodniego Wybrzeża. Jest zainteresowana założeniem filii w Kalifornii.

– Może ty mnie nie słyszałeś – powiedział Taylor. – Nie będzie mowy o żadnej filii, jeżeli sprawa z Franconim nie zostanie rozwiązana. No więc zajmij się tym. Daję ci na to dwanaście godzin.

Odgłos kliknięcia zwiastujący nieomylnie przerwanie połączenia sprawił, że Raymond zadrżał. Spojrzał na słuchawkę, jakby to ona ponosiła całą winę za niespodziewane zakończenie rozmowy. Kelner, który cały czas czekał w odpowiedniej odległości, zabrał aparat i zniknął.

– Kłopoty? – zapytała Darlene.

– O Boże! – jęknął Raymond. Nerwowo gryzł koniec kciuka. To, co usłyszał, zwiastowało coś więcej niż kłopoty. Sprawa mogła zakończyć się prawdziwą katastrofą. Wobec licznych prób odzyskania licencji lekarza, które utknęły w bagnie jurydycznej biurokracji, obecna praca była wszystkim, co miał. Na dodatek ostatnio sprawy zaczęły iść w dobrym kierunku. Pięć lat zabrało mu zdobycie takiej pozycji. Nie mógł pozwolić, żeby cały wysiłek diabli wzięli.



9 из 440