
Nie doczekała się ani odpowiedzi, ani emocji na poszarzałej twarzy. Kontynuowała więc, nie rezygnując ze złośliwego i aroganckiego tonu.
— Ciekawe jest, że ów pożar i zgon owego Codringhera w pierwszy lipcowy nów miesiączka się zdarzyły, dokładnie jako i tumult na ostrowie Thanedd. Wypisz wymaluj, jakby kto się domyślał, że właśnie Codringher coś o ruchawce wie i że o detale będzie pytany. Jakby kto chciał mu zawczasu gębę na wieki zasznurować, jęzor oniemić. Co na to powiesz? Ha, widzę, nic nie powiesz. Małomównyś, tedy ja ci powiem: niebezpieczne są te twoje dzieła, te twoje przeszpiegi i wypytywania. Może ktoś oprócz Codringherowej również inne gęby i uszy chcieć zamknąć.
Tak sobie myślę.
— Wybacz mi — powiedział po chwili. - Masz rację. Naraziłem cię. To było zbyt niebezpieczne zadanie dla…
— Dla niewiasty, tak? — szarpnęła głową, ostrym ruchem odrzuciła z ramienia wciąż jeszcze mokre włosy. - Toś chciał powiedzieć? Galant się znalazł! Zakarbuj sobie, że choć do sikania kucać muszę, moja kapota wilkiem, nie zającem podszyta! Tchórza mi nie zadawaj, bo mnie nie znasz!
— Znam — powiedział cicho i spokojnie, nie reagując na jej złość i podniesiony głos. - Jesteś Milva. Przeprowadzasz do Brokilonu Wiewiórki, przedzierając się przez obławy. Znane jest mi twoje męstwo. Ale ja lekkomyślnie i samolubnie naraziłem cię…
— Głupiś! - przerwała ostro. - O siebie się martw, nie o mnie. O dziewuszkę się martw!
Uśmiechnęła się kpiąco. Bo tym razem twarz mu się zmieniła. Milczała z rozmysłem, czekała na dalsze pytania.
— Co wiesz? — spytał wreszcie. - I od kogo?
— Ty miałeś twego Codringhera — parsknęła, dumnie unosząc głowę — ja mam moich znajomków. Takich, którzy bystre mają oczy i uszy.
— Mów. Proszę, Milva.
— Po ruchawce na Thanedd — zaczęła, odczekawszy chwilę — zawrzało wszędy. Łowy na zdrajców się zaczęły. Osobliwie na tych czarodziejów, co za Nilfgaardem stali, jako i na innych sprzedawczyków. Niektórych ujęto. Inni zniknęli, kamień w wodę. Nie trza wielkiego umu, by zgadnąć, dokąd uszli, pod czyje skrzydła się schronili. Ale nie tylko na czarowników i zdrajców polowano. W rebelii na Thanedd zbuntowanym czarodziejom pomogło komando Wiewiórek, nimi sławny Faoiltiama przewodził. Szukają go. Rozkaz wydano, żeby każdego schwytanego elfa na męki brać, o komando Faoiltiamy pytać.
