— Zapewniam — uniósł głowę amabasador — że tak nie jest. A gdyby do tego doszło, zaręczam, że nie minie ich kara.

— Nie wobec was zawinili, nie do was tedy należy ich karanie. Szczere pragnienie sprawiedliwości, będącej wszak fundamentom regnoium, cesarz Emhyr udowodniłby, wydając nam przestępców.

— Nie można odmówić słuszności waszemu żądaniu — przyznał Shilard Fitz-Oesterlen, udając zakłopotany śmiech. - Osób tych jednak nie ma w Cesarstwie, to primo. Secundo, gdyby nawet tam trafiły, to istnieje impediwfSWt. Ekstradycji dokonuje się z wyroku prawa, w danym przypadku ferowanego przez radę cesarską. Zważcie, wasza wielmożność, że zerwanie przez Redanię stosunków dyplomatycznych to akt nieprzyjazny, a trudno liczyć na to, by rada przegłosowała ekstradycję osób poszukujących azylu, jeśli tej ekstradycji żąda kraj nieprzyjazny. Byłaby to rzecz bez precedensu… Chyba, żeby…

— Żeby co?

— Żeby stworzyć precedens.

— Nie rozumiem.

— Jeżeli królestwo Redanii byłoby gotowe wydać cesarzowi jego poddanego, ujętego tu pospolitego zbrodniarza, cesarz i jego rada mieliby podstawy, by odwzajemnić ten gest dobrej woli.

Dijkstra milczał długo, sprawiając wrażenie, że drzemie lub myśli.

— O kogo chodzi?

— Nazwisko przestępcy… — ambasador udał, że stara się przypomnieć sobie, wreszcie sięgnął do safianowej teczki po dokument. - Wybaczcie, memoria fragilis est. Mam. Niejaki Cahir Mawr Dyffiryn aep Ceallach. Niebłahe na nim ciążą grawamina. Poszukiwany jest za morderstwo, dezercję, raptus puellae, gwałt, kradzież i fałszowanie dokumentów. Uciekając przed gniewem cesarza, zbiegł za granicę.



26 из 320