
Dlaczego tak to jest? Elena była zbyt płochliwa, by odważyć się na przeżycie z Tsi erotycznej chwili. I zbyt surowo wychowana. Miranda zaś, odkąd spotkała Gondagila, nie interesowała się seksem z innymi. Żadna z nich nie wykorzystała okazji, by oddać się fantastycznym przeżyciom z tą istotą natury imieniem Tsi-Tsungga.
Indra w tych sprawach nie miała żadnych skrupułów. Skoro spotykała jakiegoś urodziwego młodego mężczyznę, a on okazywał jej zainteresowanie, to… komu to szkodzi? Nikomu.
Ona mogła dać samotnemu Tsi naprawdę szczęśliwe chwile, wiedziała o tym, przecież chłopcy na ziemi zawsze jej to powtarzali. Jest dobra, wiedziała, co robić, by doprowadzić mężczyznę do uniesienia. Nie znaczy to, że gotowa była iść do łóżka z byle kim, w żadnym razie, miewała jednak erotyczne przygody i dawały jej one sporo przyjemności.
Szczerze powiedziawszy, nie było tych przygód zbyt wiele. A odkąd przybyła do Królestwa Światła, żadnych. Tak się po prostu ułożyło. Jedynym, który mógł rozpalić jej wyobraźnię, był rzeczywiście tylko Tsi-Tsungga.
Z zamyślenia wyrwało ją gwałtowne szarpnięcie gondoli, pojazd wytracał szybkość, schodzili ku ziemi. Lasy pod nimi już się skończyły, patrzyła teraz na rozległe łąki obsypane kwieciem.
Jak Ram widzi mur, nie mogła tego pojąć, ona raczej go wyczuwała, niż dostrzegała. Nie ulegało jednak wątpliwości, że coś przed nimi stawia opór. Tak nietoperz musi odbierać istnienie przeszkody, pomyślała.
Wylądowali miękko i dach się rozsunął. Uderzyło ich w twarze przyjemne powietrze, pełne zapachu kwiatów.
– Gondolą dalej już nie polecimy – wyjaśnił Ram. – Resztę drogi przebędziemy piechotą.
Indra nie miała odwagi zapytać, czy to daleko, na szczęście Armas uczynił to za nią. Ram odparł wymijająco: „Kawałek”.
