– Powinniśmy byli wysłać więcej naszych – powiedział do Rama. – Ale wkraczamy na to terytorium tylko w razie konieczności.

Minę miał dość ponurą. Doprawdy, piękne widoki, stwierdziła Indra z przekąsem, ale Ram starał się uspokoić Strażnika Góry.

– Damy sobie radę – zapewnił. – Oni dostali przecież wiadomość, że przybędziemy, by zabrać chłopca.

Jacy oni? zastanawiała się Indra. Czy nie czas już, by dowiedziała się czegoś więcej o miejscu, do którego zmierzają?

Nikt jednak nie przejawiał specjalnego zapału do udzielania informacji.

Zwróciła uwagę, że na pokładzie gondoli znajdują się jakieś wielkie skrzynie czy kufry.

Zapylała o nie Roka.

– To prezenty – wyjaśnił.

– Łapówki? – roześmiała się cierpko.

– Nie, skądże znowu? – odparł lekko, lecz jego twarz nie wyrażała niczego. – Nagroda i zapłata za to, że możemy wypożyczyć chłopca.

Ram rozwinął teraz największą szybkość i pęd powietrza popchnął Indrę na oparcie. Machinalnie osłoniła rękami włosy, by ratować fryzurę, na szczęście Ram podniósł przezroczystą kabinę gondoli i gwałtowny opór powietrza ustał.

Armas odwrócił się do niej i uśmiechnął radośnie. Uwielbiał taki pęd.

Ten chłopak ostatnio bardzo wyprzystojniał, pomyślała Indra. Jakby dojrzał wcześniej niż inni młodzi ludzie z ich grona. Jori, na przykład, w ogóle nie był jeszcze dojrzały. Indra wiedziała, że Jori powinien był brać udział w tej wyprawie jako w pełni wykształcony Strażnik, ale ze względu na szalone przygody w Królestwie Ciemności miał na jakiś czas zakaz podróżowania. Ku swojej wielkiej rozpaczy.

Armas, jako półkrwi Obcy, był wyższy niż inni pasażerowie gondoli, nawet niż Ram, przewyższający o głowę dość przecież wysoką Indrę. Wszyscy trzej Strażnicy nosili teraz takie same ubrania, kremowe koszule, a na to krótkie pelerynki ze znakiem Świętego Słońca na piersiach. Złote Słońce otoczone zygzakowatymi promieniami. Rodzina Czarnoksiężnika rozpoznała te znaki, podobne znaleźli w Europie Południowej i na zboczach gór w wielu innych miejscach. Znaki Strażników były utkane wraz z materiałem na koszule, natomiast znaki Obcych zostały wykonane z prawdziwego złota i nosiło się je na szyi na złotych łańcuchach. Armas tymczasem w ogóle nie został wyposażony w taki amulet, zbyt dużo ludzkiej krwi płynęło w jego żyłach.



8 из 186