— Musisz być dobrym rybakiem.

— Wiele razy umierałem w innych liniach czasu. Może ten wszechświat to moja szansa, a tysiące innych, ja” już dawno nie żyją. Co do tego mają umiejętności?

Nóż niezmordowanie przelatywał z dłoni do dłoni, błyskając w świetle palącego słońca. Dom miał ochotę zwymiotować i kręciło mu się w głowie, ale zdołał pozostać na nogach, czekając na okazję.

Phnob mrugnął nagle.

— Szukam znaku — oznajmił.

— Jakiego?

— Czy mam cię zabić.

W górze przeleciał wolno klucz niebieskich flamingów. Dom odetchnął głęboko i sprężył się. Nóż pomknął w górę szybciej, niż można było dostrzec. Jeden z flamingów opadł, jakby chciał wylądować, i z łomotem spadł między trzciny. Napięcie wypełniające powietrze pękło niczym napięta struna.

Przemytnik w paru skokach dopadł flaminga, wyrwał z jego piersi nóż i zaczął oskubywać zdobycz. Po chwili spojrzał na Doma, akcentując spojrzenie ostrzem noża.

— Rada: nigdy nie myśśśl o ssskoku na kogośśś trzymającego tssshuri. Sssprawiasz wrażenie kogośśś, kto ma do zmarnowania wiele żyć, może dlatego łatwo ryzykujesz, ale lekceważenie noża zawsze kończy się źle. Dom odprężył się. Wiedział, że tamten ma rację.

— Poza tym wdzięcznośśść to sssię już nie liczy? — dodał przemytnik. — Teraz cośśś zjemy, a potem może porozmawiamy.

— Przede wszystkim chciałbym wiedzieć, kto do mnie strzelał i…

— Ćśśś! Po co pytać o cośśś, na co nie da sssię odpowiedzieć? Nie można jednak wykluczyć bateru.

— Bateru?

Phnob uniósł głowę i spojrzał z niedowierzaniem.

— Nie sssłyszałeśśś o rachunku prawdopodobieńssstwa? Jutro masz zostać przewodniczącym Rady Widderssshinsss i ssspadkobiercą fortuny, nie sssłyszałeśśś?! To najpierw porozmawiamy, potem zjemy.

See-Why przesłoniły mgły unoszące się nad mokradłami. Wyspa płynęła powoli przez mokry opar, a mgły wirowały, przybierając fantastyczne kształty. Fff-Shs wynurzył się z uplecionego z trzcin szałasu stojącego na krańcu wyspy i wskazał na otaczającą ich lepką biel.



8 из 145