Móri, czarnoksiężnik, siedział w gondoli i obserwował grupę, na której przywódcę go wyznaczono. Była to, jego zdaniem, dość szczególnie dobrana gromadka. Oczywiście dobrze, że są z nimi trzej Strażnicy. Z Goramem łączyła Móriego wprawdzie jedynie przelotna znajomość, panowało jednak przekonanie, że to osoba ze wszech miar godna zaufania. Jori był rodzonym wnukiem Móriego, szaleńcem, który mimo wszystko w sprawach najwyższej wagi zawsze się sprawdzał. Armasa zaś Móri znał od samego urodzenia, to Strażnik, któremu naprawdę nic nie można zarzucić.

Czarnoksiężnika niepokoiły raczej dziewczęta Berengaria jest jak dzika klacz puszczona luzem a przez to może okazać się niebezpieczna. Należało by przypuszczać, że dziewczyna trochę spuści z tonu po tym, jak Oko Nocy wybrał zamiast niej Małego Ptaszka, zaś kolejny obiekt jej uczuć, Armas, pokochał dziewczynę pochodzącą z Gór Czarnych, którą w tak tragiczny zresztą sposób utracił. Dla nikogo nie pozostawało tajemnicą, że Armas wciąż bardzo boleje nad tą stratą.

Berengaria jednak nie pozwalała, by drobiazgi zakłócały jej dobry humor. Jak zawsze wesoła i rozszczebiotana, siedziała na rufie gondoli i radośnie flirtowała z sąsiadami. Nareszcie mogła wybrać się razem z nimi, pokazać, że i ona się do czegoś nadaje!

Co Sassa ma do roboty podczas tej wyprawy, tego Móri nie był w stanie pojąć.

Oczywiście, to jeszcze właściwie dziecko, które zapewne uspokoi przerażonych mieszkańców Ciemności już samą swoją delikatnością. Ale do czego może przydać się grupie? Będzie tylko przeszkadzać. Faron twierdził, że w Górach Czarnych Sassa była im bardzo pomocna, lecz Móri miał co do tego poważne wątpliwości.

Cieszył się, że są z nimi duchy: pani Wody, Tengel Dobry i duch Ziemi. Tak, wszystkie trzy doprawdy wspaniałe!

Goram kierował gondolą, Jori przekomarzał się z Berengaria, jak gdyby wybrali się na niedzielną wycieczkę. Cóż to za grupa, którą przyszło mu dowodzić?

Wspaniale, że jest z nimi Marco! Dobrze też, że Helge i Gondagil, obserwujący z góry krainę potworów, przynajmniej z pozoru zachowują spokój. Móri jednak wyczuwał ich napięcie pod maską obojętności.



6 из 164