
„Jednakże jest bratem swego brata – ostrzegł jeden z ośmiu pozostałych mnichów. – Musimy wykazać się przebiegłością”.
„Czego on tu szuka, na tych opuszczonych przez Boga wyżynach?”
„To niepokojące, mylące. Nie rozumiemy, o co mu chodzi”.
Tak właśnie rozmawiali w tym czasie, kiedy Antonio spoglądał na górski krajobraz z myślą, że chyba nigdzie nie można znaleźć się bliżej Boga aniżeli właśnie tutaj. I określenie „opuszczone przez Boga” było ostatnim, jakiego by użył w odniesieniu do tych okolic.
2
Dzień zaczął się spokojnie, zdradziecko spokojnie. Był niczym rzeka, która wolno toczy wody przez pogrążoną w ciszy i spokoju okolicę, nim ktoś wyżej w dolinie nie otworzy śluz.
Vesla uczyła się hiszpańskiego. Z jej pokoju dochodził nagrany na kasetę pedagogiczny glos z hiperpoprawną wymową i odpowiedzi Vesli, naśladującej nawet ów nauczycielski ton.
Pedro i Gudrun byli w ogrodzie i rozmawiali o tym, jak można by go urządzić, chociaż wcale nie mieli zamiaru zatrzymywać na stałe domu ani działki. Przyjemność sprawiała im po prostu możliwość przebywania razem i rozmowa o zwyczajnych, powszednich rzeczach bez nieustannego wrażenia, że serce przeskoczyło do gardła.
Morten wybrał się do sąsiadów. Z rozpiętego w przyległym ogrodzie hamaka dochodziły ściszone głosy jego i córki sąsiadów, Moniki. Była niedziela, wszystko tchnęło spokojem.
W pokoiku na poddaszu Unni mozoliła się przy odcyfrowywaniu znaków, mających wyobrażać litery w księdze Estelli. Zapisywała wszystko, co zdołała przetłumaczyć, ale zawstydzająco często musiała prosić o pomoc Jordiego. On zaś siedział na swoim łóżku, oparty o poręcz w głowach, i uważał, że pomaganie Unni jest bardzo przyjemne.
Odczytywanie zapisków Estelli trwało bardzo długo i Unni często czuła się zmęczona.
Przedzieranie się przez hiszpański tekst, spisany niestarannym pismem, a wywodzący się z początku siedemnastego wieku, liczący więc sobie blisko czterysta lat, było niezwykle mozolnym zajęciem. Unni doskonale zdawała sobie sprawę, że nie jest odpowiednią osobą do tej pracy. Jordi, Pedro czy Antonio o wiele łatwiej poradziliby sobie z tym zadaniem, lecz Unni była uparta, Jordi zaś wykazywał wiele cierpliwości. Unni prychnęła zniecierpliwiona.
