
– Znów jakby stado koni przebiegło po tym tekście – westchnęła.
Jordi natychmiast się poderwał, podszedł do niej i uważnie przyjrzał się zapiskom.
– To nie są żadne konie – uśmiechnął się, roztaczając wokół siebie aurę chłodu. – Ta litera to S, Unni, a ta tutaj to R.
– Pierwsza wygląda jak F, a druga przypomina jakąś rosyjską bukwę – mruknęła Unni nie bez złości. – No dobrze, co więc jest tu napisane?
Ale nawet Jordi miał problemy z odczytaniem słowa.
– Napisane jest tu… Nie, nie, to nie jest słowo dla ciebie. Nasza kochana Estella zaczyna się wyrażać, łagodnie mówiąc, dość swobodnie. Odpocznij teraz sobie trochę.
Kolejny raz odłożyła długopis i położyła się na swoim łóżku. W głowie jej szumiało.
– Unni – odezwał się Jordi ze swego miejsca.
– Mmm?
– Wiesz, że nie mogę i nie wolno mi cię dotknąć.
– Owszem, wiem doskonale.
– Ale często o tym myślę.
Unni otworzyła oczy i popatrzyła w sufit, w jednej chwili najzupełniej przebudzona.
– Naprawdę?
– Tak. Czasami nawet o tym śnię. Unni dech zaparło w piersiach.
– Opowiadaj!
– Nie, nie opowiem ci o snach. One są takie irracjonalne i takie… osobiste. Nie, nie, zapomnij o tym! Ale kiedy na ciebie patrzę… Kiedy patrzę na ciebie tak jak przed chwilą, gdy siedziałaś przy stole, pochłonięta pracą, to naprawdę z trudem trzymam się z dala od ciebie. Bardzo bym chciał móc do ciebie podejść, położyć ci rękę na ramieniu pod pozorem pomocy przy tym tekście, a tak naprawdę po prostu chciałbym być blisko ciebie, czuć zapach twoich włosów. One zawsze niezwykle przyjemnie pachną. Myjesz głowę codziennie?
