
– Przecież on musiał całować setki kobiet – powiedziała głośno – wcześniej i… później. To idiotyczne, że nie potrafię o tym zapomnieć. Przecież niczego mi nie obiecywał. To był tylko jeden pocałunek…
Odstawiła szklankę i weszła do środka. Krzątała się przez jakiś czas bez celu, a później usiłowała zasnąć. Ale tej nocy sen nie był jej przeznaczony i mimo wysiłków nie zmrużyła oka.
Rano miała podkrążone oczy i po raz pierwszy tego lata nałożyła makijaż. Zazwyczaj tego nie robiła, malowanie w tym upale wydawało się nie warte zachodu.
Ruth, jej pomocnica w aptece, spojrzała na nią zaintrygowana.
– Podobno znasz już nowego pana doktora?
– Owszem. – Christy umknęła do laboratorium na zapleczu, mając nadzieję, że uniknie dalszych pytań. Jednakże osiemnastoletnią Ruth rozsadzała ciekawość.
– Mój tata widział go wczoraj wieczorem – poinformowała. – Zamieszkał w pokoju nad pubem.
– W pubie? – zdziwiła się Christy. Pub w Corrook nie był szczególnie miłym miejscem do zamieszkania. Przepisy wymagały, by każdy pub posiadał kilka pokoi do spania. Niekiedy nocowali w nich goście zbyt pijani, aby prowadzić, zazwyczaj jednak świeciły pustkami.
– Tata mówił, że ten doktor jest w porządku. Lubisz go?
– Ależ ja go prawie nie znam! – odparła Christy.
– Powiedzmy, ale tata mówił, że przywiozłaś go z lotniska.
Christy zajęła się sprawdzaniem szafki ze środkami przeciwbólowymi i narkotykami. Robiła to rutynowo każdego ranka, a także wieczorem tuż przed zamknięciem apteki.
Ruth westchnęła, ale nie dawała za wygraną.
– Opowiedz mi coś o nim.
– Jeśli twój tata pił z nim wczoraj w pubie, to mógł ci powiedzieć tyle samo, co ja.
– Niby tak. – Ruth skończyła porządki i wstała.
– Ale mnie interesują poważne sprawy.
– Czyli jakie?
