
– Zaskoczyło mnie to. Myślałam… Zdawało mi się, że oboje z żoną osiedliście na dobre w Londynie.
Twarz mu stężała. Zapadła długa cisza. Podróżni omijali ich niecierpliwie.
– Sara nie żyje – powiedział w końcu. – Chyba nie myślisz, że ją porzuciłem? – Cisza pogłębiła się.
– Chyba mnie nie osądzasz, Christy? Bo cała reszta tak chyba właśnie robi. Czyżby te sądy miały mnie ścigać aż tutaj? – Wolno schylił się po walizki i ruszył przodem. Teraz Christy musiała za nim nadążać.
Sara… nie żyje! Christy widziała ją tylko raz. Roześmiana, pełna życia Sara wtargnęła wtedy do ich domu, by bez wahania zaanektować Adama.
– Mam nadzieję, że mi wybaczycie – roześmiała się. Przytulona do ramienia Adama, wydawała się obserwować Christy kątem oka. – Adam myślał, że będę we Włoszech do końca miesiąca, ale kto mógłby pozostawić takiego męża na tak długo? Stęskniłam się strasznie. Powiedzieli mi w szpitalu, że jest tutaj. Czy mogę przenocować? A może lepiej będzie, jeśli porwę go do hotelu? – Przylgnęła do niego. – Tak, to lepsze rozwiązanie. Nie byliśmy ze sobą od wieków. – Obdarzyła zaskoczonych świadków całej sceny rozmarzonym uśmiechem.
Christy poczuła, że dusi się w swej eleganckiej sukience. Adam zwrócił się do pani Blair, przepraszając ją za najście. Unikał wzroku Christy, jej zaskoczenie i ból były aż nadto widoczne.
– Chyba tak będzie najlepiej – powiedział. – Bardzo przepraszam, ale przyjmując zaproszenie byłem przekonany, że Sara podczas całego mojego urlopu będzie zajęta.
W chwilę później już ich nie było.
I oto Sara nie żyje, a Adam jest tutaj. Po co? Aby ukoić ból?
Jakie to może mieć dla niej znaczenie. Adam McCormack nie powinien jej wcale obchodzić. Przyspieszyła kroku, by się z nim zrównać.
– Jakże mi przykro – wydusiła sztywno. To było wszystko, na co potrafiła się zdobyć. – Jak… to się stało? Wypadek?
– Wolałbym o tym nie mówić. – Zatrzymał się.
