
IHOP, Applebee, Target, Toys’r’Us, stacje benzynowe, sklepy dla majsterkowiczów – dla niego tak właśnie wyglądał dom. Nie żeby zamierzał wracać tam, gdzie praktycznie nie można było utrzymać się z pensji policjanta. Nadal jednak kibicował drużynie Jankesów i ku uciesze kolegów zgrywał zuchwałego chłopaka z Nowego Jorku. Ale jakoś podskórnie czuł, że to miasto, ta praca są w sam raz dla niego. Był dobry w swoim fachu, miał prawie najwięcej w wydziale rozwiązanych spraw. Zwykł mawiać: „slang baltimorskich ulic to mój drugi język”. Lenhardt chciał, żeby Kevin zdawał na sierżanta. Ludzie zawsze sądzą, że powinieneś robić właśnie to, czego oni chcą. „Zostań strażakiem na wyspie”, mawiał jego tata. Pierwsza żona zachęcała: „Chodź, obejrzyj ze mną
Prawo i porządek?’. Pragnęła, by jej ulubiony program stał się też jego ulubionym programem, jej ulubiona potrawa jego ulubioną. Próbowała nawet namówić Kevina, aby z budweisera przerzucił się na rolling rock i porzucił jamesona dla bushmillsa. To wyglądało, jakby pracowała nad ich małżeństwem, idąc wstecz. Próbowała stworzyć logiczny ciąg pasujący do tego, co od samego początku było tylko namiętnością i pożądaniem. Infante’owi przypomniały się lata nauki w liceum. Sam wybrał sobie szkołę – Nassau Community College, nie żaden znaczący ośrodek. Na nic więcej nie mogli sobie pozwolić. Potem dał szkolnej pedagog takie informacje, że jej komputer wypluł nazwę właśnie tej szkoły. Tak oto jego jedyna opcja stała się wyborem, a nie przymusem.
Pędząc przez miasto jak wicher, dotarł do szpitala w niecałe czterdzieści minut. Ale i tak to nie wystarczyło. Na korytarzu była już Gloria Bustamante – najgorsza zołza sądowej obrony, jakie znał spośród wszystkich, mężczyzn i kobiet, hetero – i homoseksualnych.
O jasna cholera.
– Wyglądasz na totalnie przybitego – przywitała go stara przepita żmija. – Normalnie jesteś załamany jak sójka, której gniazdko zwisa z muru.