
Próbował wyjaśnić obecność krwi na swoim ubraniu i na podeszwach butów, twierdząc, że Andrea błagała go, aby spotkał się z nią w kryjówce. Podobno zamęczała go telefonami i dzwoniła do niego podczas kolacji tego wieczoru, kiedy zginęła. Powiedziała mu, że zamierza iść na tańce z Pauliem Stroebelem i nie chce, żeby był na nią zły.
– Nie obchodziło mnie, z kim pójdzie – zeznał Rob podczas procesu. – Była jeszcze dzieckiem i przyczepiła się do mnie. Chodziła za mną wszędzie. Włóczyłem się po mieście, a ona spacerowała obok. Szedłem na kręgle i nagle okazywało się, że gra na sąsiednim torze. Przyłapałem ją i jej koleżanki w garażu mojej babci na paleniu papierosów. Chciałem być miły, więc powiedziałem jej, że nic się nie stało. Ciągle mnie błagała, żebym zabrał ją na przejażdżkę samochodem. Bez przerwy do mnie wydzwaniała.
Wytłumaczył też, dlaczego pojechał tamtego wieczoru do kryjówki.
– Wyszedłem z kina – opowiadał – i zacząłem jechać do domu. A potem zaniepokoiłem się o nią. Chociaż mówiłem jej, że nie zamierzam się z nią spotykać, powiedziała, że i tak będzie na mnie czekać. Pomyślałem, że lepiej tam zajrzę i dopilnuję, aby poszła do domu, zanim jej ojciec się wścieknie. Żarówka w garażu się przepaliła, więc po omacku obszedłem furgonetkę. To właśnie tam Andrea i jej koleżanki siadywały na kocach i paliły papierosy. Poczułem pod stopami koc. Zobaczyłem, że ktoś pod nim leży, i pomyślałem, że to Andrea, która czekała na mnie i zasnęła. Ukląkłem i wyczułem palcami krew na jej twarzy. Uciekłem.
Zapytano go, dlaczego uciekł.
– Ponieważ bałem się, że ktoś mógłby pomyśleć, że ja to zrobiłem.
– A co pan pomyślał?
– Nie wiem. Bałem się. Ale kiedy odkryłem, że na łyżce do opon w moim bagażniku jest krew, byłem pewien, że to Paulie ją zabił.
