
– Tym większy macie powód, by je odprawić – powiedział Are ostro. – Jezus nie odwracał się plecami od grzesznych.
Synowi Tengela z rodu Ludzi Lodu nie należało się sprzeciwiać; o tym wiedział nawet nowy pastor.
Spojrzał więc tylko karcąco na Arego i odmówił modlitwę za spokój nieczystych dusz.
Kiedy obrządek został zakończony, wszyscy odetchnęli z ulgą.
Napięcie zelżało jednak tylko na moment, bowiem już w następnej chwili wójt, podnosząc głowę, jęknął:
– Jezu Chryste! To chyba nie może być… Nie, oczywiście, że nie! – dodał jakby się uspokajając.
Jednak wszyscy usłyszeli jego słowa. Z tłumu wyłonił się Kaleb. Ponieważ budził powszechne zaufanie, wiele osób, chcąc poczuć się bezpieczniej, zbliżyło się do niego.
– O czym myśleliście? – ostro zapytał wójta Brand.
– Nie, to niemożliwe.
– Mówcie!
– Na pustkowiu, daleko stąd, w dolinach, przez kilka lat gadano o mężczyźnie-wilku. My nazywamy go wilkołakiem. Mniej więcej rok temu pewna kobieta została rozszarpana na strzępy. A w lesie widziano trzynogiego wilka…
Jakaś dziewczyna zasłoniła usta dłonią, tłumiąc krzyk.
– Och, matko!
– Wilkołak? – Oczy Arego wyrażały gniew. – Nie wolno wam straszyć ludzi!
– Nie straszę, mówię po prostu, o czym gadają.
Jeden z mężczyzn rzekł powoli:
– Wygląda jednak na to, że mamy tu cztery nie poświęcone groby. Być może leżą w nich tylko kobiety. Może on tu właśnie krąży? Porywa samotne kobiety przy pełni księżyca…
Kilka dziewcząt krzyknęło. Ktoś spojrzał w niebo, by sprawdzić, jak wygląda księżyc, ale skrył się za chmurami. Inni rozglądali się dokoła, starając się dojrzeć coś w lesie.
– Trzynogi wilk? – zapytał ktoś. – Dlaczego trzynogi?
– Nie wiesz? – oburzył się wójt. – Wilkołak to człowiek, który przemienia się w wilka podczas pełni księżyca, a bywa, że i w inne noce. Ponieważ jest człowiekiem, nie ma ogona. To ogromny wstyd dla wilka, dlatego wyciąga jedną nogę, udając, że to ogon, i biegać może tylko na trzech…
