
Herwiga, który dwanaście lat temu abdykował na rzecz swojego siostrzeńca Brennana, od niedawna zwanego Dobrym.
Geralt poznał eks-króla przez Jaskra, bo trubadur bywał w Rozrogu często, jako że Herwig był przemiłym i radym
gościom gospodarzem. O Herwigu i jego zamczysku przypomniał właśnie Jaskier, wtedy, gdy wszystkie miejscowości z opracowanej przez wiedźmina listy zostały odrzucone przez Yennefer jako nie nadające się. O dziwo, na Rozrog czarodziejka zgodziła się natychmiast i bez kręcenia nosem.
I tym sposobem ślub Geralta i Yennefer miał odbyć się na zamku Rozrog.
III
Początkowo ślub miał być cichy i nieformalny, ale z biegiem czasu okazało się to – z różnych względów – niemożliwe. Potrzebny był więc ktoś o talentach organizacyjnych. Yennefer, rzecz jasna, odmówiła, nie wypadało jej organizować własnego ślubu. Geralt i Ciri, nie wspominając o Jaskrze, żadnych talentów w tym kierunku nie mieli. Sprawę powierzono więc Nenneke, kapłance bogini Melitele z Ellander. Nenneke przybyła natychmiast, a wraz z nią dwie młodsze kapłanki, Iola i Eurneid.
I zaczęły się kłopoty.
IV
– Nie, Geralt – Nenneke nadęła się i tupnęła nogą. – Nie biorę żadnej odpowiedzialności ani za ceremonię, ani za ucztę. Ta rudera, którą jakiś idiota nazwał zamkiem, nie nadaje się do niczego. Kuchnia jest zrujnowana, sala balowa nadaje się wyłącznie na stajnię, a kaplica… To w ogóle nie
jest kaplica. Czy możesz mi powiedzieć, jakiego boga czci ten kulawiec Herwig?
– O ile wiem, nie czci żadnego. Twierdzi, że religia to mandragora dla mas.
– Byłam pewna – rzekła kapłanka, nie kryjąc pogardy. – W kaplicy nie ma ani jednego posągu, niczego tam nie ma, jeśli nie liczyć mysich bobków. I do tego to cholerne odludzie! Geralt, dlaczego nie chcecie wziąć ślubu w Vengerbergu, w cywilizowanej okolicy?
