– Powiedziałabym jej, żeby urodziła.

– Dlaczego?

– Jest dobrą matką dla Homera i ma taką pozycję społeczną, że nie będzie szykanowana.

– Dobrze. A gdyby zamiast Marg była to Daphne Chomik?

Patti zmarszczyła brwi.

– Nie wiem. Myślałam, że bardzo dobrze znam Daphne, ale dzisiaj zupełnie mnie zaskoczyła. Dlatego po prostu nie umiem odpowiedzieć.

Skinął głową.

– A gdybyś to ty miała szczęście? Czy zdecydowałabyś się po załamaniu i dzisiejszej reakcji Pat-Patek?

– Wie pan, myślę, że chyba podarłabym dokumenty z KSDD.

Nie jest mi aż tak źle. Mam dobrego męża i syna, który nieźle radzi sobie w szkole. I tak naprawdę nie wiem, czy wytrzymałabym te wszystkie napaści. Na świecie jest mnóstwo Daphne Chomik.

Westchnął.

– Zaprowadź mnie do Margaret.

– Ale ona już tu jest!

– Nie o to mi chodzi. Zejdź ze mną do poczekalni i przedstaw nas sobie. Nie zna mnie. Nie ufa mi, ale ufa tobie. Bądź dla niej mostem, który zaprowadzi ją do mnie.

Nawiasem mówiąc był to bardzo krótki most. Doktor udał się do poczekalni trzymając Patti Fane za rękę i podszedł prosto do bladej, ładnej kobietki, skulonej na krześle.

– Marg, kochanie, to doktor Christian – powiedziała Patti.

Nie odezwał się ani słowem, wyciągnął tylko ręce do Marg Kelly.

Bezwolnie podała mu dłonie. Na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia, kiedy poczuła, że ich ręce się zetknęły.

– Moja droga, z nikim nie musisz rozmawiać – powiedział z uśmiechem. – Wracaj do domu i daj życie dziecku.

Wstała roześmiana. Chwilę ściskała mocno jego ręce.

– Tak zrobię – powiedziała.

– Dobrze! – puścił jej dłonie.

I już go nie było.

Patti Fane i Marg Kelly wyszły z numeru 1045 tylnymi drzwiami i ruszyły ku skrzyżowaniu Elm Street z Trasą 78, skąd dobiegał szum przejeżdżających autobusów i trolejbusów. Ale autobus do północnej części Holloman uciekł im, co oznaczało konieczność odczekania pięciu minut. W zimie rzadko czekało się dłużej.



12 из 330