
Poczułem wielką ochotę, by uciec, zanim się obudzi. Wciąż jeszcze miałem jego sztylet — w pierwszym odruchu chciałem mu go zwrócić, ale zaraz zrezygnowałem z tego zamiaru w obawie, że zostanę zaatakowany. Bułat wciąż jeszcze tkwił w pniu drzewa, niczym zakrzywiony nóż Agii w okiennicy domu Casdoe. Wsunąłem broń z powrotem do pochwy przy pasie żołnierza, gdyż zawstydziłem się na myśl, że ja, uzbrojony w miecz — na chwilę zapomniałem, że już go nie mam — miałbym bać się kogoś dysponującego wielekroć słabszym orężem.
Śpiący poruszył powiekami, więc cofnąłem się pospiesznie, przypomniawszy sobie, jak bardzo przestraszyła się Dorcas, kiedy zaraz po obudzeniu ujrzała mnie pochylającego się nad nią. Po to, by nie wydawać mu się postacią utkaną z nieprzeniknionej czerni, zsunąłem płaszcz z piersi i ramion, pokrytych wielodniową opalenizną. Żołnierz jeszcze przez chwilę oddychał jak człowiek pogrążony we śnie, a kiedy rytm oddechu uległ zmianie, byłem gotów potraktować to jako taki sam cud jak przejście ze śmierci do życia.
Usiadł i rozejrzał się dokoła oczami pustymi jak u dziecka. Jego usta poruszyły się, lecz nie wydobył się z nich żaden odgłos. Przemówiłem do niego przyjaznym tonem, a on słuchał uważnie, ale wyglądało na to, że niczego nie rozumie — przypomniałem sobie wówczas, jak bardzo zdezorientowany był jeździec, którego wskrzesiłem na drodze prowadzącej do Domu Absolutu.
Z pewnością przydałoby mu się nieco wody, ale ja nie miałem ani kropelki. Wyciągnąłem więc kawałek solonego mięsa, przełamałem na pół i dałem mu jego część.
Włożył mięso do ust i zaczai żuć, a po chwili odniosłem wrażenie, iż czuje się nieco lepiej.
— Wstań — powiedziałem. — Musimy znaleźć coś do picia.
Chwycił mnie za rękę i pozwolił postawić się na nogi, ale ledwo mógł się na nich utrzymać. Jego oczy, początkowo puste i spokojne, stopniowo wypełniały się coraz większym zdumieniem, a także niepokojem. Wydawało mi się, że spogląda na otaczające nas drzewa w taki sposób, jakby były lwami gotowymi lada chwila rzucić się na bezbronne ofiary, ale ani nie sięgnął po bułat, ani nie próbował odebrać mi sztyletu.
