Naostrzyłem ją za pomocą fragmentu osełki, jaki mi pozostał, a następnie zapytałem, czy ma także mydło. Nawet jeżeli miał, to chyba nie zrozumiał, o co mi chodzi, gdyż bez słowa odwrócił się, usiadł na kamieniu i zapatrzył w wodę, niemal tak samo, jak pewien czas temu uczyniła Dorcas. Korciło mnie. aby zasypać go pytaniami o pola Śmierci i o wszystko, co zapamiętał z bytności w miejscach, które — być może jedynie dla naszych oczu są pogrążone w wiecznej ciemności. Zamiast tego ochlapałem twarz zimną wodą, po czym najlepiej jak mogłem zeskrobałem zarost z brody i policzków. Potem chciałem oddać mu brzytwę, lecz on zdawał się zupełnie nie wiedzieć, co powinien z nią począć, więc uznałem, że będzie lepiej, jeśli ją chwilowo zatrzymam.

Przez większą cześć dnia podążaliśmy drogą na północ. Często zatrzymywano nas i wypytywano, ale jeszcze częściej to my zatrzymywaliśmy innych i zadawaliśmy im pytania. Na użytek ciekawskich tworzyłem stopniowo coraz bardziej skomplikowaną historię, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością: Jestem liktorem podległym pewnemu sędziemu należącemu do świty Autarchy, a kiedy spotkaliśmy na drodze tego żołnierza, mój pan polecił mi, abym dopilnował, żeby otoczono go troskliwą opieką. Żołnierz nie mówi, w związku z czym nie wiem, do jakiego oddziału należy. Przynajmniej to było zgodne z prawdą.

Droga w wielu miejscach krzyżowała się z innymi traktami, a my czasem skręcaliśmy w niektóre z nich. Dwa razy natrafiliśmy na ogromne obozy, prawdziwe namiotowe miasteczka, w których mieszkały dziesiątki tysięcy żołnierzy. Ci, którzy zajmowali się rannymi, powiedzieli mi, że chętnie opatrzyliby rany żołnierza, gdyby krwawił, ale biorąc pod uwagę stan, w jakim obecnie się znajduje, nie mogą wziąć za niego odpowiedzialności. Ponieważ zbliżała się noc, w drugim obozie nie pytałem już o miejsce pobytu Peleryn, tylko poprosiłem, aby skierowano nas gdzieś, gdzie moglibyśmy znaleźć schronienie.



16 из 302