Pasy żołnierskiego tornistra zostały ściągnięte tak mocno, że nawet nie było mowy o tym, by je teraz rozluźnić. Wyjąłem trupowi zza pasa sztylet, przeciąłem je, po czym wbiłem ostrze w drzewo. Tornister zawierał koc, skrawek papieru, osmaloną patelnie z drewnianą rączką, dwie pary grubych skarpet (sprawiły mi wielką radość), a także, co najbardziej mnie ucieszyło, cebulę, pół bochenka ciemnego chleba zawiniętego w czysty kawałek płótna, pięć pasków suszonego mięsa oraz gomółkę sera.

Najpierw zjadłem chleb i ser. Ponieważ, nie byłem w stanie jeść powoli, zmuszałem się, aby po każdych trzech kęsach wstać i przez chwile pochodzić po polanie. Na całe szczęście chleb wymagał długotrwałego żucia; smakował dokładnie tak jak ten, którym karmiliśmy klientów w Wieży Matachina. Wiedziałem, jaki smak ma chleb dostarczany więźniom, gdyż raz lub dwa ukradłem kawałek, bardziej z przekory niż z głodu. Ser okazał się wyschnięty, cuchnący i słony, ale mimo to znakomity. Nigdy wcześniej ani później nie zdarzyło mi się skosztować niczego podobnego. Czułem się tak, jakbym jadł samo życie. Natychmiast zachciało mi się pić, ale miałem jeszcze cebulę, a przekonałem się już, że nic tak doskonale nie gasi pragnienia jak właśnie cebula, pobudzająca gruczoły do wydzielania śliny.

Kiedy doszedłem do mięsa, które także było mocno posolone, posiliłem się już na tyle, aby zacząć się zastanawiać, czy powinienem zjeść je od razu czy też zachować do wieczora. Ostatecznie postanowiłem spożyć jeden kawałek, cztery zaś zostawić na później.

Od rana powietrze było zupełnie nieruchome, teraz jednak zerwał się lekki wietrzyk, chłodząc mi policzki i poruszając liśćmi. Porwał także skrawek papieru, który znalazłem w tornistrze martwego żołnierza, przeniósł go nad mchem, po czym przycisnął do pnia pobliskiego drzewa. Nie przerywając żucia wstałem, podszedłem do drzewa i wziąłem papier do ręki. Okazało się, że był to list; żołnierz nie tylko nie zdążył go wysłać, ale nawet dokończyć. Litery były kanciaste i mniejsze, niż mógłbym przypuszczać, choć zapewne spowodowane było to faktem, iż chciał zmieścić ich jak najwięcej na niewielkiej kartce, przypuszczalnie ostatniej, jaka mu została.



7 из 302