
Wobec tego argumentu Ram musiał ustąpić, zwłaszcza że wiedział, iż to jego przede wszystkim Indra ma na myśli, a także dlatego, że sam również miotał się między pragnieniem zabrania jej ze sobą, a chęcią zapewnienia ukochanej bezpieczeństwa. No i w końcu dał za wygraną. Indra uściskała go serdecznie.
Któregoś wieczoru razem przeglądali listę uczestników ekspedycji. Indra była zdumiona, że tak niewielu Strażników wyrusza do Ciemności, sądziła, że wybrani bardzo by potrzebowali ich ochrony.
Ram, przyglądając się pochylonej nad listą dziewczynie i uświadamiając sobie, jak bardzo ją kocha, odpowiedział na to: „Nie ma sensu wysyłać Strażników, Indro. Wielu z nich już podejmowało wyprawy w tamte rejony, ale wróciło tylko dwoje, Hannagar i Elja. Sama widziałaś, w jakim stanie znaleźli się w domu!”.
„Tak – skinęła głową. – Przeniknięci złem, gotowi zniszczyć całe Królestwo Światła i wszystko na świecie”.
„No właśnie. Nie potrzebujemy ani broni, ani siły fizycznej, lecz ludzi obdarzonych specjalnymi umiejętnościami”.
Tak jest, Indra zdawała sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie ona nie została wybrana. Nie posiadała bowiem żadnych specjalnych umiejętności, nosiła w sobie jedynie wyniszczającą i zakazaną miłość do Rama. Ale on powiedział, że chętnie ją zabierze ze względu na jej poczucie humoru. Zdarzy się pewnie nie raz, że będą tego potrzebować.
Domyślała się, że Ram pozwala jej jechać, bo sam bardzo tego pragnie. Czytała to w jego oczach, poznawała po cieple jego dłoni.
Głównym szefem ekspedycji został Obcy imieniem Faron. Z tego, co Indra słyszała, zajmował miejsce usuniętego Talornina. Dla niej jednak i dla Rama niewiele z tego wynikało. Sądziła, że skoro Talornin był przeciwny ich związkowi, to Faron sprzeciwi mu się jeszcze bardziej stanowczo.
Najbliższymi współpracownikami Farona podczas wyprawy i jego doradcami mieli być Marco i Ram. Dolg zajmował wyjątkową pozycję, był strażnikiem dwóch świętych kamieni, a pomagał mu jego stary przyjaciel i opiekun, Cień.
