Kennit ze smutkiem potrząsnął głową.

– Magia? Nie, Gankisie, nie ma w tym więcej magii niż w kipieli na Płyciznach Orte'a albo w Korzennym Prądzie, który pomaga żaglowcom dotrzeć do wyspy, ale szydzi z nich przez całą drogę powrotną. To tylko sztuczką wiatru, nurtu i pływów, nic więcej. A opinia, że każdy statek, który spróbuje zakotwiczyć po drugiej stronie tej wyspy przed następnym przypływem osiądzie na mieliźnie i roztrzaska się, to zwykły przesąd.

– Tak, panie – zgodził się z szacunkiem, chociaż bez przekonania Gankis. Jego bystre oczy wpatrzyły się w kieszeń, do której kapitan Kennit włożył szklaną kulę. Uśmiech młodego pirata nieco przygasł.

– No i? Nie kręć się tutaj. Wracaj na górę, ruszaj skarpą, a może znajdziesz coś jeszcze.

– Robi się, panie – powtórzył stary. Rzucił ostatnie, pełne żalu spojrzenie na kieszeń kapitana, potem odwrócił się i pospieszył z powrotem na skarpę. Kennit wsunął rękę do kieszeni i pieścił gładkie zimne szkło. Po chwili dalej spacerował po plaży. W górze podążały za nim mewy. Ślizgały się powoli na wietrze, śledząc cofające się fale w poszukiwaniu smacznych kąsków. Młody pirat nie przyspieszył, choć przez cały czas pamiętał, że po drugiej stronie wyspy jego statek oczekuje go na zdradliwych wodach. Tak jak nakazywała tradycja, przeszedł całą długość wyspy, lecz nie zamierzał się ociągać, gdy już usłyszy wróżbę istoty z Innego Ludu. Wiedział również, że nie zostawi znalezionych tu skarbów. Myśl ta rozciągnęła mu usta w wielki, szczery uśmiech.

Podczas wędrówki Kennit wyjął z kieszeni rękę i lekko dotknął nadgarstka drugiej. Koronkowy mankiet białej jedwabnej koszuli skrywał cienki podwójny rzemień z czarnej skóry, który zwarcie łączył z nadgarstkiem małą drewnianą ozdóbkę. Ornament miał kształt wyrzeźbionego oblicza, przeszytego przy brwi i dolnej szczęce, by twarz mocno tuliła się do nadgarstka, tuż nad tętnem. Początkowo talizman był koloru czarnego, ale obecnie większość barwnika już się starła. Rysy twarzy ciągle pozostawały wyraźne: maleńkie szydercze oblicze, wyrzeźbione z niesłychaną dokładnością. Za jego wykonanie Kennit zapłacił ogromną sumę. Nie każdy wszak umiał rzeźbić w czarodrzewie, mimo iż wielu potrafiło ukraść odpowiedni materiał.



11 из 391