Kennit nie cenił ludzi, którzy nie honorowali wcześniej ustalonych kwot. Jednak nie z tego powodu zabił mężczyznę. Zrobił to, by nie wydał się jego sekret. Gdyby któryś z marynarzy dowiedział się, że ich kapitan nosi talizman przeciw urokom, uff, wówczas mogliby uwierzyć, że Kennit się ich obawia. Nie mógł pozwolić, by załoga podejrzewała go o strach. Jego szczęście było wszak legendarne. Wszyscy mężczyźni, którzy służyli pod jego dowództwem, wierzyli w nie, i to nawet bardziej niż sam Kennit. Dlatego za nim poszli. Nie powinno im nawet przemknąć przez głowę, że ich kapitan obawia się czegoś, co mogłoby zagrozić temu szczęściu.

Teraz, w rok po zabiciu artysty, Kennit zastanawiał się, czy zabójstwo nie zaszkodziło w jakiś sposób talizmanowi, który nadal był martwy. Kredy pirat spytał po raz pierwszy rzeźbiarza, po jak długim czasie amulet ożyje, mężczyzna wzruszył wymownie ramionami i znacząco machając ręką zasugerował, że ani on, ani żaden inny człowiek nie jest w stanie przewidzieć terminu. Przez mniej więcej rok kapitan spokojnie czekał na ożywienie talizmanu, chcąc się upewnić, że czary zaczęły działać. Dłużej nie mógł już jednak czekać. Instynktownie wiedział, że nadeszła odpowiednia pora na odwiedzenie Plaży Skarbów i sprawdzenie, jaki los wyrzucił dla niego na brzeg ocean. Przestał czekać na przebudzenie się talizmanu i postanowił zaryzykować. Raz jeszcze musiał zaufać swemu szczęściu, które jak dotąd nigdy go jeszcze nie zawiodło. Coś go przecież chroniło tego dnia, gdy zmuszony był zabić artystę, nieprawdaż? Rzemieślnik odwrócił się wtedy nieoczekiwanie i dostrzegł, że Kennit wyciąga szablę. Gdyby mężczyzna miał język, wrzaskiem zniweczyłby zamiary zabójcy.

Gwałtownie odpędził myśli związane z artystą. Nie było czasu na próżne rozpamiętywanie. Nie przybył przecież na Plażę Skarbów, aby powrócić do przeszłości, ale by znaleźć skarb, który uchroni go w przyszłości.



13 из 391