Był wysoki i proporcjonalnie umięśniony. Świetnie skrojony kaftan uwydatniał jego szerokie ramiona i klatkę piersiową oraz płaski brzuch. Swoją twarz uznał za interesującą. Uważał się za przystojniaka. Miał wysokie czoło, mocne szczęki, prosty nos, a pod nim ładnie wykrojone wargi. Brodę przycinał w modny sposób, końcówki wąsów skrupulatnie woskował. Nie podobały mu się jedynie oczy. Odziedziczył je po matce; były wyblakłe, wilgotne, błękitne. Kiedy patrzył w zwierciadło, widział w nim oczy matki, strapionej i zapłakanej z powodu rozwiązłego życia syna. Wydawały mu się bezmyślnymi oczyma idioty i uważał, że nie pasują do jego opalonej twarzy. Gdyby był kimś innym, ludzie mawialiby, że ma łagodne, błękitne, pełne wyrazu oczy. Często ćwiczył przed lustrem zimne, nieprzyjemne spojrzenie, niestety bez powodzenia. Oczy były po prostu zbyt blade. Pomnażał wysiłek lekko krzywiąc wargi – także teraz, gdy odpoczywał, czekając na Innego.

Młodemu piratowi wydało się, że jego osoba wywarła pewne wrażenie na bestii. Stwór posłał mu wyniosłe spojrzenie. Był niewiele wyższy od Kennita, którego dziwnie uspokoiło odkrycie, że w legendach jest tak wiele prawdy. Połączone płetwiastą błoną palce rąk i nóg, rzucająca się w oczy giętkość kończyn, z pozoru pozbawione życia rybie oczka w chrząstkowych oczodołach, nawet pokrywająca ciało stworzenia miękka, łuskowata skóra – o wszystkich tych szczegółach kapitan słyszał wcześniej i spodziewał się ich. Podobnie jak kanciastej, łysej głowy, która wyglądała na źle ukształtowaną, ni to ludzką, ni to rybią. Wiązadła łączące jego szczęki sięgały aż do otworów usznych, toteż otwór gębowy był tak wielki, że z łatwością mógł pochłonąć ludzką głowę. Cienkie wargi bestii nie mogły zasłonić dwóch rzędów maleńkich, ostrych zębów. Ramiona Innego wydawały się zapadać do przodu, ale cała postawa przywodziła raczej na myśl zwierzęcą siłę niż niedbałą postawę.



28 из 391