Młody pirat kiwnął jedynie głową matowi i poszedł do swojej kwatery. Wprawdzie był o krok od nieszczęścia, niemniej miał poczucie triumfu. Okpił przedstawicieli Innego Ludu, odniósł nad nimi zwycięstwo w ich własnej grze. Szczęście go nie opuściło. Kosztowny talizman ożył i udowodnił, że jest wart swojej ceny. I co najważniejsze, Kennit otrzymał wróżbę – Inny potwierdził, że młody kapitan osiągnie to, co zamierzył. A zatem zostanie pierwszym królem Wysp Pirackich!

2. ŻYWOSTATKI

Wąż płynął przez wodę, bez wysiłku sunął za pozostawianym przez statek śladem. Łuskowate ciało stworzenia lśniło jak skóra delfina, było jednak bardziej opalizująco błękitne. Głowę, którą stwór podniósł nad wodę, zdobiło mnóstwo kolców i długie niczym u suma wąsy. Intensywnie błękitne oczy wpatrzyły się w Brashena, po czym rozszerzyły się i znieruchomiały w charakterystycznym dla flirtującej kobiety oczekiwaniu. Potem szeroko otworzyła się paszcza, olśniewająco purpurowa i pokryta rzędami nachylonych do wnętrza zębów. Paszcza pozostała rozdziawiona. Była tak wielka, że mogła pomieścić stojącego mężczyznę. Wiszące dotąd wąsy podniosły się nagle, tworząc podobną lwiej grzywę jadowitych żądeł. Wąż pochwycił Brashena w szkarłatną paszczę i pochłonął go.

Mężczyznę otoczyła ciemność. Z gardzieli docierał chłodny smród przywodzący na myśl odór padliny. Brashen rzucił się dziko w tył, przeraźliwie krzycząc. Jego ręce napotkały drewno i chwyciły je, a wtedy powrócił spokój. Na szczęście był to tylko koszmarny sen. Drżąc, mężczyzna zaczerpnął oddechu. Przed chwilę słuchał znajomych dźwięków: skrzypienia drewnianych belek “Vivacii”, oddechu śpiących towarzyszy i plusku uderzającej w kadłub wody. Nad głową Brashen słyszał tupot bosych stóp; któryś z marynarzy wypełniał oficerski rozkaz. Wokół wszystko było znajome i bezpieczne.



40 из 391