
Nagle stworzenie przetoczyło się na bok, obnażyło jaśniejsze łuski brzuszne i popatrzyło na chłopca jednym z wielkich oczu. Owo spojrzenie zupełnie pozbawiło Brashena sił i sprawiło, że młodziutki majtek porzucił reling, uciekając do skrajnika dziobowego.
Minęło już tak wiele lat, a Brashena te oczy stale budziły z sennych koszmarów. Pamiętał je – ogromne, pozbawione brwi i rzęs – i nie potrafił zapomnieć, że było w nich coś straszliwie ludzkiego. W tych okrągłych, błękitnych oczach, które tak szyderczo mu się przypatrywały.
* * *
Althea tęskniła za kąpielą w słodkiej wodzie. Kiedy z trudem wspinała się po drabince prowadzącej na pokład, bolały ją wszystkie mięśnie, a w głowie jej huczało od gęstego powietrza rufowej ładowni. Na szczęście wykonała zadanie. Pójdzie do swojej luksusowej kabiny, przetrze się wilgotnym ręcznikiem, przebierze i może nawet trochę podrzemie. A potem pójdzie stawić czoło Kyle'owi. Odkładała to spotkanie już bardzo długo i z każdą chwilą jej niepokój rósł. Musi wreszcie mieć je za sobą, a potem pogodzić się z jego konsekwencjami.
– Panno Altheo – odezwał się Mild, ledwo stanęła na pokładzie. – Kapitan panią wzywa. – Chłopak pokładowy uśmiechał się do niej, na wpół przepraszając, na wpół rozkoszując się faktem, że przyniósł właśnie taką wieść.
– Bardzo dobrze, Mildzie – odparła cicho. Bardzo dobrze, powtórzyła sobie w myślach. Nie umyje się, nie zmieni ubrania, nie zdrzemnie się przed tą konfrontacją. Bardzo dobrze… Zdążyła tylko przygładzić włosy i wsunąć bluzkę w spodnie. Zanim przystąpiła do wykonania zadania, było to jej najczystsze ubranie robocze. Teraz, po pracy w zamkniętych pomieszczeniach ładowni, szorstka bawełna przepoconej bluzki lepiła się Althei do pleców i szyi, a spodnie były zapaćkane pakułami i smołą. Wiedziała również, że ma brudną twarz. No cóż, niech Kyle się cieszy ze swojej przewagi. Althea schyliła się, jak gdyby zamierzała zawiązać but, jednak zamiast na bucie, położyła otwartą dłoń na drewnie pokładu. Na chwilę zamknęła oczy i czekała, aż moc “Vivacii” przepłynie przez jej rękę.
