Althea ugryzła się w język i obserwowała, jak członkowie jej załogi ryzykują życie, szamocząc się z ciężkimi belami, a potem i tak nadeszła spóźniona burza, która zamoczyła i prawdopodobnie zniszczyła ładunek na pokładzie. Dziewczyna nawet nie spytała męża swej siostry, jaki miał z tego zysk (jeśli w ogóle), gdy zacumował w Dursay, by sprzedać materiał na licytacji. Dursay było ich ostatnim portem. Beczułki z winem znowu przesunięto, by zrobić miejsce na kolejne nieprzydatne towary. Teraz, obok wina i brandy, stanowiących podstawowy ładunek żaglowca, ładownię wypełniały skrzynie ze słodkimi orzeszkami. Kyle bez końca rozwodził się nad dobrą ceną, którą miały przynieść, oraz zastosowaniem – z ich ziaren tłoczono aromatyczny olej, a z łupin uzyskiwano śliczny żółty barwnik. Althei przyszło do głowy, że zadusi szwagra gołymi rękoma, jeśli jeszcze raz zacznie trąbić o dodatkowym zysku, jaki przyniesie mu ten rejs. Jednak w spojrzeniu, które mężczyzna skierował na nią, nie było triumfu. Wzrok Kyle'a pozostawał zimny jak morska woda, a jednocześnie jego oczy ciskały maleńkie iskierki gniewu.

Ani się nie uśmiechnął, ani nie kazał jej usiąść.

– Co robiłaś w ładowni na rufie? – spytał ostro. Najwyraźniej ktoś mu doniósł.

– Porządkowałam ładunek – odparła opanowanym głosem.

– Doprawdy.

To było stwierdzenie, prawie oskarżenie, ale nie pytanie, więc Althea nie musiała odpowiadać. Stała tylko wyprostowana niczym struna pod jego przeszywającym spojrzeniem. Wiedziała, że Kyle spodziewa się z jej strony wyjaśnień i usprawiedliwień. Keffria na pewno by się tłumaczyła. Ale Althea nie była żoną Kyle'a, nie była też jego siostrą. Mężczyzna trzasnął nagle ręką w stół i chociaż to nagłe uderzenie wstrząsnęło ciałem dziewczyny, nadal się nie odzywała. Obserwowała, jak szwagier czeka na jej słowa, a gdy wybuchnął gniewem, zawładnęło nią zastanawiające poczucie zwycięstwa.

– Ośmieliłaś się rozkazywać ludziom, by zmienili rozmieszczenie ładunku?



49 из 391