Był w piekle. Przebywał tam od trzech miesięcy i zauważył, że piekło ma wiele postaci: zdrada, urażona duma, wściekłość i rozpacz. Zdecydowanie najgorsza była zdrada. Kręcił się na karuzeli niewiary, oszałamiającego powodzenia, nadziei, niespełnienia i lęku.

Teraz piekło przybrało kolejną postać, bardziej przypominającą dziecięce wyobrażenia. Oto wpada do paleniska. Ktoś podsyca płomień i wlewa mu do gardła ognistą ciecz, aż ciepło przeszywa go na wylot. Zamiast bólu czuje pragnienie, by poddać się tej sile, która ma nad nim władzę. Było mu tak strasznie zimno i tak się bał. Teraz jest już ciepło i bezpiecznie.

Uchylając powieki, dostrzega anioła-kobietę. Ma ona piękną, zagadkową twarz, jaką mężczyźni widują jedynie w snach, i dotyka go lekko, jak podmuch wiatru. Ale najbardziej uderza go to, że w jej oczach palą się straszne płomienie, tak jakby również ona była w piekle, miejscu wygnania upadłych aniołów. Kto to jest? Anioł, diabeł, księżniczka czy czarownica?

Kirsty wymknęła się do małej szopy, gdzie trzymała zapas opału, i powróciła z naręczem drewna. Potrzeba było jeszcze trzech wypraw do szopy, by napełnić piec i zostawić trochę polan na później. Mężczyzna znów zrobił się niespokojny. Usiadła na skraju sofy i delikatnie dotknęła jego twarzy, by przynieść mu ulgę. Natychmiast odwrócił głowę, tak że jego usta otarły się o jej dłoń.

Z przerażeniem cofnęła rękę. Dłoń paliła ją w miejscu, gdzie jej dotknął, a każdy nerw drżał, jakby porażony prądem. Co najdziwniejsze, zdawało się jej, że słyszała wypowiedziane szeptem słowa „upadły anioł".

Miesza mi się w głowie, pomyślała. Od tak dawna jestem sama, że mam przywidzenia.

Uważnie przyjrzała się śpiącemu mężczyźnie. Był zupełnie nieruchomy, nie wyglądało na to, żeby mógł coś przed chwilą mówić czy poruszać się.

Ale nagle krzyknął.

– Nie! – usłyszała i po chwili gwałtownie usiadł, a jego ciało naprężyło się i zesztywniało. Przytrzymała go, by nie zrzucił z siebie okrycia. – Nie! – Opierał się z całych sił. – Nie, do licha, nie!



14 из 182