– Ksiądz zeznał, że jestem hieną cmentarną?

– Coś w tym guście.

– Jeśli go spotkacie, to przekażcie mu, że rzucanie fałszywych oskarżeń na bliźnich zostało zakazane przez ósme przykazanie Dekalogu.

– Przydałoby się was przymknąć.

– A corpus delieti?

– Że co?

– Dowody winy. Żeby mnie zapudłować, musicie mi udowodnić, że to ja rozkopuję groby.

– To da się udowodnić w toku śledztwa poszlakowego. Zresztą, wcześniej czy później, i tak dorwiemy cię na gorącym uczynku.

Odszedł bez pożegnania. Józef akurat rąbał drwa w szopie.

– Dobry.

– Dobry. Co cię sprowadza?

– O mam kilka spraw.

– A jak ranny obchód miasta?

– Wzywały mnie dwie kobiety. Jedna do dzieciaka pogryzionego przez szczury, druga do dzieciaka z krwawą biegunką. Wyobraź sobie, nakarmiła go zdechłym cielakiem.

– Borkowa?

– Skąd wiesz?

– Tylko ona jest do tego stopnia skąpa.

– Tak więc z egzorcysty amatora staję się inspektorem sanitarnym.

– Zrób uprawnienia i ciężką forsę zarobisz.

– E, za stary już jestem.

– A wiesz, że stara Skorlińska widziała w nocy Jakubowską?

– Słyszałem. Zamiarowałem wdepnąć do nich. – Ponoć szła w białej sukni. Z wiankiem na głowie.

I świeciła lekko w ciemności.

– Nie ona jedna to widziała. Podobno już z dziesięć osób, tyle tylko, że nie wiadomo dokładnie kto. Poza dwoma pijaczkami. Tyle, że ja pijakom nie wierzę. Ja jak się upiję, to widuję diabły, anioły, a raz nawet kawałek mahometańskiego raju.

– Może ją wykopiesz i przypalikujesz? Tak na wszelki wypadek?

– Nie da rady. Będę musiał przerwać na jakiś czas działalność. Gliny niuchają, ksiądz pisuje donosy i grzmi z ambony. Jakubowski zarżnąłby mnie tępym nożem i pozszywał drewnianymi igłami. A tak na marginesie, to gdzie szła?

– Wyobraź sobie, że do Ihorszczuka. – Niemożliwe. Ten facet był jedynym, do którego nic nie miała.



11 из 165