— A było tak — zaczął szybko chłopak, jadąc stępa obok zaprzęgu — że przybył ów wiedźmin do wojskowego komendanta. Rzekł, że zwie się Gerant. Komendant za się na to, że jak się zwał, tak się zwał, lepiej niech się do roboty weźmie. I pokazał, kędy potwór siedzi. Wiedźmin podszedł bliżej, popatrzył krzynkę. Do potwora było ze staje, albo i więcej nawet, ale on tylko z dala pojrzał i od razu mówi, że to jest mantikora wyjątkiem wielga i że ubije ją, jak mu dwieście koron zapłacą.

— Dwieście koron? — zachłysnął się drugi staruszek. -Co on, ze szczętem zdumiał?

— To samo pan komendant rzekli, ino że plugawiej nieco. A wiedźmin na to, że tyle to ma kosztować i że jemu zajedno, niech potwór siedzi na drodze choćby do sądnego dnia. Komendant na to, że tyli grosza nie zapłaci, wolej mu poczekać, aż stwora sama odleci. Wiedźmin za się na to, że stwora nie odleci, bo głodna jest i wściekła. A jeśli odleci, to wnet nazad powróci, bo to jej łowieckie tero… teret… teretor…

— A ty, smarku, nie bublij! — zezłościł się powożący staruszek, bez widocznego skutku próbując wysmarkać się w palce, w których jednocześnie trzymał lejce. - Jeno mów, jak było!

— Wżdy mówię! Rzekł wiedźmin tak: nie odleci potwór, a będzie sobie całą noc rycerza ubitego jadł, powolutku, bo rycerz w zbroicy, wydłubać go trudno ze środka. Na to podeszli kupce i nuże wiedźmina ugadywać, tak i siak, że ściepkę zrobią i sto koron mu dadzą. A wiedźmin im na to, że bestia, pry, zowie się mantikora i bardzo jest nieprzezpieczna, tedy sto koron to se mogą wsadzić do rzyci, on karku nie nadstawi. Na to komendant rozsierdził się i powiedział, że taka to już pieska i wiedźmińska dola karku nadstawiać i że wiedźmin rychtyk do tego jest jako właśnie ona rzyć do srania. A kupce widać bojali się, że wiedźmin takoż rozsierdzi się i precz ruszy, bo ugodzili się na sto pięćdziesiąt. I wiedźmin miecza dobył i gościńcem poszedł, ku temu miejscu, gdzie potwora siedziała. A komendant znak od uroku w ślad za nim zrobił, na ziem popluł i rzekł, że takich odmieńców piekielnych nie wiedzieć czemu ziemia nosi. Jeden kupiec za się na to, że jakby wojsko, miast po lasach za elfami ganiać, straszydła z dróg przepędzało, toby wiedźminów nie było trzeba i że…



11 из 306