Więc człowiek zrobił krok, rozłożył ręce zapraszającym gestem:

- Zatańczymy? Zatańczymy, dziaduś?

Leśny twór milczał, a na szerokim obliczu, porośniętym zwiniętą w pierścienie sierścią, widać było ironię. Zbyt blisko była zdobycz, zbyt blisko była niawka, Cugajster nie porzuci polowania nawet dla ulubionej zabawy.

- Zatańczymy? - Mężczyzna dziarsko przykucnął, przytupnął, a ciupaga w jego ręku zawirowała i utworzyła połyskujący krąg.

- Dlaczego stajesz mi na drodze? - zapytał Cugajster.

Jego głos przypominał skrzypienie starej jodły.

Człowiek zatrzymał się, niemal wypuściwszy z rąk toporek.

- Niawka niesie ci śmierć. - Czarne psie wargi Cugajstra rozciągnął kpiący uśmiech. - A ty mimo to nie chcesz, bym ją zabił?

Mężczyzna milczał. Cugajster kiwnął się do przodu:

- Nawet gdybyś pokonał wiedźmę, to niawy i tak nie pokonasz, bo niawa jest częściowo tobą... Nie boisz się żyć i mimo to nie chcesz, bym zabił twoją niawę?

Mężczyzna milczał.

- Dobrze - powiedział Cugajster, od jego głosu ciężkie gałęzie jodeł drgnęły wystraszone. - Niech cię twoja niawka zaprowadzi w mgłę nad urwiskiem.

Cugajster odszedł.

Jodłowe gałęzie na jego drodze nawet się nie poruszyły.


Rozdział l


Po raz pierwszy od wielu lat Iwga pozwoliła sobie na chwilą odpoczynku.

Mężczyzna, który od wielu dni przyglądał się jej i obserwował, w końcu uspokoił się, a nawet jakby rozkwitł. Jakiś jej żart wzbudził salwę jego śmiechu, rechotał aż do łez, a wyśmiawszy się zażądał, by synowa przestała nazywać go „profesorem Mitecem”, a mówiła jak należy: tata-świekr. Iwga uśmiechnęła się promiennie i udała się rozpalać ognisko na środku łąki, gdzie odbywały się pikniki.

- ...żeby serduszko chciało, a wszystko inne - mogło! - Profesor tryskał dowcipem. - Gdzie dwoje, tam i trzeci wkrótce, a gdzie troje, tam i pięcioro może być, wypijmy zatem, dzieci, i niech nas więcej będzie na tym świecie!..



5 из 374