Moje badania ukierunkowane są na poznanie ich pierwotnej formy. I dlatego przyleciałem aż tutaj. Cholera, nie więcej niż setka ludzi znajduje się dalej od Słońca, większość z nich o całe lata świetlne stąd, na statkach takich jak „Cauchy”. wlekących się z podświetlną szybkością Bóg jeden wie dokąd. Harry, samorodek kwarkowy gna przed sobą kilwater materii międzygwiezdnej. Coś na ksz.tałt iskrzących się cząstek wysokoenergetycznych, rozpraszających się przed nim. Jest bardzo rozrzedzony, lecz moje detektory potrafią go wychwycić i — może w jednym przypadku na dziesięć — udaje mi się wysłać sondę, by pochwycić sam samorodek.

Harry skubnął kącik ust gestem, który boleśnie przypomniał Michaelowi o kruchym osiemdziesięciolatku, który odszedł na zawsze.

— Brzmi bombowo — przyznał Harry. — I co z tego?

Michael zdusił cisnącą mu się na usta złośliwą odpowiedź.

— Na tym polegają badania podstawowe — odparł. — Coś, czym my, ludzie, zajmujemy się od paru tysięcy lat…

— Po prostu mi powiedz — zaproponował łagodnym tonem Harry.

— Ponieważ samorodki kwarkowe to skupiska materii utworzone w ekstremalnych warunkach. Niektóre poruszają się z szybkościami tak zbliżonymi do prędkości światła, że wskutek dylatacji czasu moje czujniki lokalizują je zaledwie milion lat czasu subiektywnego po opuszczeniu pierwotnej osobliwości.

— Chyba jestem pod wrażeniem. — Harry pociągnął łyk brandy, obrócił się i lekko przeszedł przez pomieszczenie, nie zdradzając najmniejszych oznak zawrotu głowy czy dezorientacji. Usiadł na metalowym krześle i wygodnie założył nogę na nogę, ignorując uprząż używaną w stanie nieważkości. Tym razem złudzenie było prawie doskonałe, jedynie najcieńsza szczelina pozostawała między udami wirtuala a powierzchnią krzesła. — Zawsze podziwiałem twoje osiągnięcia. Twoje i Miriam Berg, ma się rozumieć. Na pewno o tym wiedziałeś, nawet jeśli nie za często ci o tym mówiłem.



19 из 228