No tak, ale nie zwykł ufać innym, a pies przeżył masakrę i zasługiwał na to, aby żyć dalej. Tak więc on był skazany na towarzystwo tego kundla, który z pewnością przysporzy mu niejednego kłopotu.

Co prawda, wygląda na to, że czekają go jeszcze większe tarapaty. Noah jest sprytny i sądzi, że przygotował się solidnie na każdą ewentualność, ale od czasów Grenady nie walczył na żadnej wojnie. Nie potrafi już myśleć jak żołnierz.

Z drugiej jednak strony – to wojna Noaha. I zew Noaha. Tym razem on, Seth, nie musi kierować całą operacją. Może to i dobrze odprężyć się na jakiś czas i posiedzieć w drugim rzędzie.

Przydałaby się taka odmiana. Ostatnio miał ciężki okres. Z każdym rokiem czuł się mocniej przyparty do muru, bardziej osaczony…

Pies próbował wdrapać mu się na kolana. Seth zepchnął go z powrotem na podłogę.

– Przykro mi, ale tu tylko byś mi zawadzał. A chyba nie chcesz, aby nasz ptak wylądował teraz w dżungli. Już tam byłeś.

Podobnie jak i on. Dżungla, pustynia czy też wyspy… to wszystko traciło z czasem swoje kontury, zacierało się w jego umyśle. W pamięci zachowali się już wyłącznie ludzie, ale i oni zaczynali teraz zlewać się z tłem, ginąć jakby za mgłą.

Wszyscy prócz sukinsynów takich, jak Namirez, oraz Noaha, tego porządnego faceta.

Ów porządny facet i RU 2 mogli wysłać ich spokojnie do piekła.

2.

Dandridge, stan Oklahoma

Poniedziałek, 26 marca

Godzina 10.35


– Morderczyni! – Ohydny rzeźnik! – Załatwić demona!

Kate szarpnęła szklane drzwi frontowe Genetechu, otworzyła je gwałtownie. Z rosnącym niepokojem patrzyła na Benitę Chavez, która kroczyła spiesznie z parkingu w jej stronę; za nią podążał wyjący tłum.

– Myślisz, że się uda? – wyszeptał Charlie Dodd.

– Nawet jeśli tak, zamorduję ją własnoręcznie – odparła Kate. – Gdzie, u diabła, są ludzie z ochrony?



19 из 338