
– Sss! – syknął Charlie. – Jak widzę, nie przepadasz za nim.
Wzruszyła ramionami.
– Jest chyba w porządku. Może tylko trochę w zbyt gorącej wodzie kąpany.
No cóż, to barwna postać. Służba w jednostce specjalnej, członek amerykańskiego jachtklubu… Dziennikarze uwielbiają pisać o naukowcach, którzy nie noszą okularów na nosie ani przenośnych mikroskopów w tylnej kieszeni spodni. A on lubi się dobrze bawić. Daj mu szansę.
Wiedziała, że Charlie ma rację. Noah Smith stanowił wymarzony temat dla dziennikarzy: bohater wojenny, sportowiec, a także naukowiec o błyskotliwej karierze. I zdaje się, że stuknęła mu dopiero czterdziestka. Jej niechęć do niego wydawała się pozbawiona wszelkich podstaw. Nie, nie wszelkich. Stał się dla niej prawdziwą udręką.
– Ty mu daj szansę – odparła.
– Nie mogę, bo i on mi nie daje żadnej – mruknął ponurym tonem.
– Skoro nie chcesz się za mną wstawić, mogłabyś przynajmniej przyjąć posadę, jaką zaoferował. Wtedy zająłbym twoje obecne miejsce.
– Przykro mi, ale nigdzie się nie wybieram. Podoba mi się tutaj.
– Uśmiechnęła się. – A teraz złaź z mego biurka i pozwól mi popracować.
Jego wzrok padł na wykres.
– Założę się, że nie jest to statystyka zachorowań na grypę. Jakiś prywatny projekt?
– Kilka porównań – odparła wymijająco.
– Rudzik? – Tak.
– Oczy ci błyszczą, kiedy na nie patrzysz.
– Naprawdę?
– Mój Boże, coś taka ostrożna! – Wyglądał na dotkniętego. – Nie ufasz mi?
– Jesteś niemożliwy. – Rozbawiona pokręciła głową. – Dopiero co próbowałeś pozbyć się mnie stąd.
– No cóż, chyba wiem, w jaki sposób można wzbudzić twoje wątpliwości.
Zachichotała i machnęła wymownie ręką.
– Wynoś się wreszcie.
Zadzwonił telefon.
– W samą porę – mruknął Charlie. – Jak widać, Smith nie daje łatwo za wygraną.
– To pewnie dział kreowania wizerunku firmy. Zagrożą mi sankcjami za wywołanie „incydentu”. – Podniosła słuchawkę. – Kate Denby.
