
– Co się, u diabła, dzieje w tym waszym Genetechu?
Westchnęła ciężko.
– Cześć, Michael.
Charlie wzruszył ramionami i wrócił do swojego biurka.
– Po co się bijesz z tymi świrami?
– Żeby oni nie pobili mnie. Nasi pracownicy powiadomili już posterunek?
– Domagają się ochrony policyjnej na jutro. Na miłość boską, co ci odbiło? Mogłaś zostać ranna!
– Ale nie zostałam. – Umilkła na moment, po czym dodała: – Ani Benny.
W słuchawce nastała cisza.
– Powiedziała ci? – zapytał wreszcie.
– Czy to była tajemnica?
– Nie, po prostu… sam nie wiem. Tak mi niezręcznie. Musimy porozmawiać.
– Nie, wcale nie. – Czuła się dotknięta i ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebowała, było wysłuchiwanie przeprosin Michaela za to, że związał się z jedną z jej przyjaciółek. – Wszystko zostało już powiedziane.
– Przyjadę po ciebie o czwartej i odwiozę cię do domu.
– Nie mogę zostawić tu swojego auta. Na noc zostaje tylko część ochrony. Ci fanatycy mogliby mi roztrzaskać samochód.
– Przywiozę ze sobą Alana. Odprowadzi twoje auto do domu. – Odłożył słuchawkę.
Żałowała już, że odezwała się w ten sposób. Powinna była przewidzieć, jak zareaguje Michael. Zawsze nalegał, aby wykładać każdą sprawę na stół, w dodatku rozłożoną na czynniki pierwsze. No cóż, do czwartej pozostało jeszcze wiele godzin, nie mogła spędzić tego czasu, rozmyślając o nadchodzącym spotkaniu z Michaelem.
Opuściła wzrok na wyniki testu i znowu poczuta, jak odżywają w niej emocje.
– Udało się, Rudziku – szepnęła. – Myślę, że się udało. – Wstała i szybkim krokiem przeszła do przyległego pokoju. Rudzik biegał tam i z powrotem w dużej klatce, czujny i… zdrowy. Na tyle zdrowy, że zapragnęła przytulić go do serca. Ponieważ jednak trudno tulić szczura przeznaczonego do eksperymentów laboratoryjnych, ograniczyła się do podania mu liścia sałaty. – Osiemdziesiąt siedem procent – powiadomiła go z ulgą. – Myślę, że nadeszła pora, aby przenieść cię na emeryturę. Ta praca jest dla ciebie bez przyszłości. Co byś powiedział na spędzenie następnego tygodnia u mnie w domu? Joshua byłby tobą zachwycony.
