
– Wiesz dobrze, że nigdy bym tego nie zrobiła… Kocham cię.
– A więc pozwól mi odejść. Pomóż mi. Pozwól mi zachować godność.
– Nie wiem… Nie potrafię nawet zebrać myśli, wyobrazić sobie, że… Błagam, nie proś mnie o to. – Oparła głowę na ich złączonych dłoniach. – Chcę walczyć o ciebie.
– To właśnie będzie walka o mnie.
– Nie, ty chcesz, abym skapitulowała. Nie mogę tego zrobić. Jego dłoń przesunęła się pieszczotliwie po jej głowie.
– Możesz. Dlatego że jesteś dzielną kobietą… i też nie chciałabyś zostać ukrzyżowana. Zawsze się rozumieliśmy, czyż nie?
– Ale nie tym razem.
– Również teraz.
Nie mylił się. Rozumiała go doskonale. On podjął już decyzję.
– Rozumiem czy nie; co za różnica? Chcę ci pomóc, to najważniejsze.
– I dlatego wiem, że to zrobisz. Zawsze, przez wszystkie lata, starałem się żyć godnie. Nie pozwól, aby to się teraz zmieniło.
– Nie grasz uczciwie.
– Rzeczywiście, ale… Pozwolisz mi na tę odrobinę egoizmu? Tylko ten jeden raz?
Jego słowa zagłuszało coraz głośniejsze łkanie, które wstrząsało całym jej ciałem.
– Dziękuję, kochanie. – Nadal głaskał ją delikatnie po głowie. Nieco ciszej dodał: – Ale będziesz musiała być bardzo ostrożna. Nie chcę, abyś wpędziła się w jakiekolwiek kłopoty. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Nigdy.
1.
Dandridge, stan Oklahoma
Trzy lata później
Sobota, 24 marca
– Mamo, skoncentruj się. – Joshua opuścił kij i spojrzał na nią z wyrzutem. – Weź się w garść. A w ogóle jak mam się nauczyć dobrze grać, jeśli ciągle mi wszystko ułatwiasz?
– Przepraszam. – Kate uśmiechnęła się do syna i pobiegła po piłkę, która odbiła się od wysokiego drewnianego parkanu. – Zapomniałam, że mam do czynienia z przyszłym mistrzem, następcą sławnego Freda McGriffa. Postaram się teraz grać lepiej. – Uniosła nogę i z półobrotu wykonała rzut.
